eXOPOLITICS   POLAND
Billy Meier - Starożytne Dziedzictwo Ziemian PDF Print E-mail
Article Index
Billy Meier
Cicha Rewolucja Prawdy
Geneza Życia
UFO Konferencja
Pozaziemskie Doświadczenia Billego Meiera
Billy Meier 8mm Beamship Films
Nauki Mahometa również zostały sfałszowane
Starożytne Dziedzictwo Ziemian
Prelekcja Phobol Chang, Nevada 1999 r.
Talmud Jmmanuel (audiobook)
UFO z Plejad/ And Yet They Fly (audiobook)
Wywiady z Billy Meierem
Proroctwa Henoch
Billy Meier odwiedza Jmmanuela- R. Winters
Wyrywkowe Informacje
Ziemscy Bogowie Byli Ludźmi
Light Years by: Gary Kinder
All Pages
  • Ancient Heritage of the Earth Humans. (Billy Meier- contact # 251). (see English audio version below)
  • Starożytne Dziedzictwo Ziemian. (Billy Meier- kontakt nr 251). [PL]

 


Billy: Miło mi znowu ciebie widzieć, mój przyjacielu. Witaj w moim
gnieździe.


Ptaah: Także mi jest miło móc znów ciebie przywitać Eduardzie, przyjacielu. Mam przekazać ci ciepłe
pozdrowienia i życzenia od wszystkich - szczególnie od tych, których znasz osobiście, lecz też od kilku
osób, których nawet nie znasz.


Billy: Dzięki. Naprawdę mam nadzieję, że dalej będę otrzymywał wieści od nich od czasu do czasu -
od ciebie oczywiście też. Zaczął się już rok 1995, a wraz z nim czas zakończenia waszych zadań tu na
Ziemi.


Ptaah: To prawda, lecz nie oznacza to, że zakończymy też nasze kontakty z tobą; naszą intencją jest
by one trwały, jakkolwiek znacznie rzadziej. Dlatego może to zabrać wiele miesięcy, może nawet rok,
lub dwa, nim ktoś z nas będzie mógł znowu cię odwiedzić.


Billy: Naturalnie cieszy mnie to, gdyż brakowało by mi was wszystkich bardzo, w szczególności
ciebie, gdyż byłeś jedynym w ciągu ostatnich kilku lat, który mnie odwiedzał. Lecz powiedz mi, kiedy
wy ludzie wycofujecie wszystkie wasze załogi i materiały z naszej planety?


Ptaah: Już wypełniliśmy to zadanie i teraz nic na Ziemi nie wskazuje na nasze wcześniejsze tutaj
istnienie, za wyjątkiem materiałów w twoim posiadaniu. Ostatni z naszych ludzi opuścili Ziemię około
30 min. temu. Nasze bazy także już nie istnieją; wszystko zostało przywrócone do swego początkowego
wyglądu; nie da się znaleźć ani śladu naszego pobytu tutaj.


Billy: Oczywiście musieliście to zrobić, to jasne. Dawno już temu Sfath, wraz z Asket, Semjase i
Quetzalem powiedzieli mi, że wy ludzie będziecie musieli to zrobić gdy zacznie się rok 1995. Ty także
mówiłeś to samo i musiałem obiecać wam wszystkim, że będę o tym milczał do czasu, aż wszyscy się
wycofacie z Ziemi na dobre. Znam powód waszego wycofania się, lecz nie wiem czy wolno mi mówić o
tym oficjalnie, gdyż powiedziałeś mi, że będzie to musiało pozostać na razie tajemnicą, przynajmniej
do 1995, kiedy wy wszyscy opuścicie Ziemię.


Ptaah: Dalej musisz utrzymywać to w tajemnicy; w żadnym wypadku o tym nie mów. Wolno nam
tylko rozprawiać do momentu w którym nasze wycofanie się z Ziemi wiąże się z bezpośrednią
przyszłością i związanymi z nią wydarzeniami, w które to nie wolno nam się wtrącać w żadnej formie,
tak byśmy mogli ochronić i ściśle panować nad tajemnicami dotyczącymi naszej własnej kultury i
obszaru w którym żyjemy. Związane jest to także z niektórymi nadciągającymi sprawami. Z jednej
strony byliśmy w stanie je przewidzieć, lecz z drugiej strony są one powodem naszego wycofania się,
podczas gdy wydarzenia, które rozwijają się na Ziemi teraz od kilku dekad były częścią naszego
zadania. Wypełniliśmy to zadanie, wraz z wieloma innymi, o które byliśmy zobowiązani zadbać, a ty
odgrywasz bardzo ważną rolę w tym scenariuszu uczynienia społecznym, światowym tego tak zwanego
fenomenu UFO, jak nazwali go ziemianie. Ty sam sprawiłeś, że możliwym stało się ogłoszenie tej
sprawy na całym świecie i sprowokowałeś spór do stopnia, że nie tylko religijni i pseudo-ezoteryczni
sekciarze, fanatycy, naiwne jednostki, szaleńcy itd., są zaabsorbowani tym tematem. W końcu, od
jakiegoś już czasu, wielu różnorodnych naukowców, agencji rządowych, służb wojskowych i rządów
zaczęło poważnie zajmować się tym tematem, fakt który nie mógłby zostać spełniony bez twojej
pomocy i wielkiego wynikającego stąd wysiłku. Faktycznie tylko przez twoje wysiłki okazało się
możliwym udane wzbudzenie ogólnoświatowego sporu wokół UFO, za co my wszyscy wyrażamy tobie
naszą wdzięczność - uznanie o które naprawdę musiałeś walczyć, kiedy pomyślę o wszystkich szkodach
które spadły na ciebie. I nie ma znaczenia, czy były to problemy zdrowotne, czy związane z
pomówieniami, wulgarnym językiem, próbami zabójstwa, gwałtownymi krytykami nienawiści i innymi
rzeczami, do których niestety musieliśmy się dołożyć, jak wiesz. Gdyby nie te okoliczności spór
wokół UFO nigdy by się nie pojawił, a naukowcy, oraz m.in. wojsko i rządy nie
zainteresowali by się tym na poważnie. W twojej obronie wolno mi dziś mówić
oficjalnie o tych sprawach i fakcie, że używaliśmy specjalnych technik do
analizy i oceny z dużą szczegółowością foto i wideo montaży, wraz ze
sztuczkami fotograficznymi używanymi przez wszystkich tych udawanych i
oszukańczych rzekomych kontaktujących się, czy obserwatorów UFO.
Odkryliśmy, że ich sfałszowane filmy i materiał fotograficzny przemówiły do
ludzi na Ziemi, w szczególności do tzw. UFO - ekspertów zwących siebie
ufologami itp. Absurdalność fałszerstw i ludzi którzy w nie uwierzyli jest
zdumiewająca, jednakże niezwykle efektywna. Z tego powodu wykonaliśmy manewry naszymi
autentycznie istniejącymi obiektami latającymi, np. szarpiący ruch wahadłowy i pewne przeskakujące i
pływające ruchy, które zwykle nie są częścią normalnych ruchów i technik pilotażu naszych obiektów
latających. Zamiast tego pojawiły się one, jak te śmieszne urywane wahadło i dziwne kołyszące ruchy
na zmanipulowanych filmach i zdjęciach oszustów UFO, kłamców i szarlatanów. Fakt, że wybraliśmy
do wykonania te typy ruchów opierał się na rozumowaniu, że one w szczególności poskutkują
ogólnoświatowym zażartym sporem wokół UFO, co oczywiście przyniosło tobie wiele trudów. Byłeś
oskarżany o oszustwa, fałszerstwa, szarlatanerię i nieszczerość. Zarzucano ci tworzenie modeli i
następnie ich fotografowanie i filmowanie. Częstokroć było nam z twojego powodu bardzo przykro,
lecz nie byliśmy w stanie tego zmienić. Jedynie przez wykonanie pewnych manewrów lotniczych, które
mogłeś następnie sfilmować, sfotografować i rozpowszechnić na całym globie, zapewniony został
ogólnoświatowy spór, co prowadziło do uprzednio wspomnianego wyniku. W przyszłości przyniosą
one dodatkowe i już pilnie potrzebne skutki. Może być to dla ciebie jakimś pocieszeniem wiedzieć, że
wszystko poskutkowało pożądanym i zamierzonym wynikiem i że jesteś teraz najważniejszą osobą w
sprawach związanych z kontaktami z pozaziemianami i sprawami UFO - przypuszczalnie jesteś
najbardziej znaną na świecie osobowością w tych sprawach. Ocz...


Billy: Przepraszam, ale nie napuszam się z tego powodu i mogę się łatwo bez tego obejść.


Ptaah: Twoje słowa i opór były przypuszczalnie nieuniknione, lecz pokazują one, że naprawdę się nie
zmieniłeś. Lecz nie skończyłem mówić: Nieuniknionym oczywiście było, że pojawią się ludzie, którzy ci
będą zazdrość i inni, którzy nieuczciwie cię pozbawili i sfałszowali twój materiał filmowy i
fotograficzny, gdyż chcieli byś wyglądał niedorzecznie i chcieli zniszczyć twoją pracę. Zatem szukali
okazji do uzyskania twoich oryginalnych filmów i negatywów, co nie było szczególnie trudne z powodu
twojego ufnego nastawienia. Następnie ten materiał był kopiowany i kopiowany raz po raz, a także
fałszowany przez nakładanie i inne manipulacje do momentu aż wywołano wygląd sztuczek
fotograficznych i fotomontaży. Te podstępne elementy użyły materiału filmowego i foto-negatywów,
które zostały poddane retuszowi, czy też poznaczone liniami, by dać wrażenie, że były tam nici, liny,
druty czy inne takie akcesoria służące do zawieszania. Potem te filmy i zdjęcia zostały
rozpowszechnione na świecie, podczas gdy tobie oddano sfałszowane "oryginalne filmy" i "oryginalne
negatywy" czego nawet nie podejrzewałeś czy nie przeczuwałeś, jako że w pełni wierzyłeś tym, którzy
ostatecznie oszukali czy zniesławili cię. Niemniej nawet we wczesnych początkach twojej pracy istnieli
ludzie, którzy w pełni tobie ufali i wiedzieli, że nie jesteś ani oszustem, ani szarlatanem i że byłeś
całkowicie uczciwy. Te osoby widziały także twoje filmy i zdjęcia i rozpoznali autentyczność materiału
fotograficznego i twoją własną prawdomówność; nie wyperswadowano im tego i wspierali cię oni i
dużo ci pomagali. Pośród nich było także wielu, którzy podejrzewali, że pewne elementy na materiale
filmowym i zdjęciach były, albo zmanipulowane i sfałszowane przez źle ci życzące jednostki, albo też, z
bardzo specyficznych powodów, takie rzeczy jak dziwne manewry lotnicze naszych obiektów latających
zostały wykonane by wzbudzać wątpliwości, rozważania i ten ogólnoświatowy spór wokół UFO.
Uświadomili sobie, że dziwne kołyszące ruchy i urywane ruchy wahadłowe naszych obiektów
latających, które sfilmowałeś i sfotografowałeś, były intencjonalnie stworzone, by wyzwolić szczególny
odzew w procesach myślowych człowieka. Jednostki te zaakceptowały ten fakt i wystrzegały się
poddania się wpływom narzekających oszczerców i innych, zostały natomiast przy tobie bądź w
bliskim czy rozszerzonym kole twojej grupy, znajomych i przyjaciół.


Billy: Tak, tak właśnie było i dziękuję każdemu kto zawsze mi ufał. Ale teraz przypuszczalnie jest
czas, by gruntownie porozmawiać o wszystkich tych sprawach, o których wy ludzie nie pozwalaliście
mi mówić zanim wasze wycofanie się nie będzie kompletne.


Ptaah: Oczywiście. Teraz możesz o nich mówić. Nadszedł czas naszego
powrotu, tak jak planowano. Pojawiły się nowe rzeczy przed ludźmi na Ziemi i
nastąpiła nowa era, w kierunku której ty i my uczyniliśmy tak wiele, by
zapewnić, że wszystko wydarzy się jak zamierzono. Ponad wszystko to ty
wydeptałeś najważniejsze ścieżki i razem wykonaliśmy i spełniliśmy nasz
obowiązek. To przynajmniej wypełnia nasze zadanie, podczas gdy twoje wciąż
trwa.


Billy: Mam nadzieję że będę w stanie wypełnić swoje zadanie.


Ptaah: Nie mam co do tego wątpliwości.


Billy: Normalnie nie poddaję się wątpliwościom, lecz nigdy nie wiadomo co może wydarzyć się
nieoczekiwanie.


Ptaah: To oczywiście prawda.


Billy: Dokładnie. - Czy przestudiowałeś te 23 strony, które wziąłeś ze sobą trzy dni temu i przyniosłeś
wczoraj? To jest faktycznie coś, co chciałem z tobą omówić - niezależnie od tego czy można o tym
mówić teraz. Moim zdaniem sprzeciw wobec tego nie jest konieczny, gdyż dłużej już nie działacie na
Ziemi. - A tak, co z twoją działalnością na Ziemi jako Jshwjsh; czy jest to już zbędne, gdy wypełniłeś
swe zadanie?


Ptaah: Naturalnie, gdyż muszę obrócić się teraz ku innym zadaniom.


Billy: Niedobrze. Więc Ziemia nie ma teraz Jshwjsha.


Ptaah: Nie jest to całkiem prawdą, gdyż wciąż istnieją potomkowie dawnych "bogów", którzy staną
się słyszalnymi. Lecz wolno mi mówić o tym tobie jedynie poufnie, jeśli jesteś zainteresowany.


Billy: Jak najbardziej - zróbmy to po naszej oficjalnej rozmowie.


Ptaah: Tak więc zrobimy.


Billy: Teraz więc wróćmy do moich 23 stron. Czy wszystko tam jest poprawne?


Ptaah: Nie zauważyłem tam żadnych pomyłek, poza błędami w pisowni. Jedna rzecz, która nie
całkiem była poprawna, to chronologiczny porządek wydarzeń; lecz zakładam, że uczyniłeś to, by
żadne specyficzne lata i inne wyliczenia czasu nie mogły zostać wydobyte z danych. Przynajmniej ja
uważam, że to bardzo rozsądne. W niektórych miejscach powtarzasz się, na przykład kiedy wybiegasz
przed czas wydarzenia, a następnie powtarzasz je we właściwym miejscu.


Billy: Tak, wiem.


Ptaah: Poza tym nie zauważyłem niczego niewłaściwego.


Billy: To dobrze. Później, gdy zapiszę relację, dodam te 23 strony do tekstu naszej rozmowy.


Ptaah: To twoje prawo.


Billy: Dobrze.


**************3 (  :-) )


Więc zacznę od tego:


Historia Enocha (Henoka w jęz. niem.) czy względnie Nokodemiona jest dobrze znana w naszej
grupie; wyjątki z niej można też znaleźć w "OM"( ). Jednakże nie wspomniano nigdy, do chwili obecnej,
o innych rzeczach które się przydarzyły Enochowi niemal 12 miliardów lat
temu a mających związek z jego ludem. Już od Sfatha wasi ludzie wymagali
bym milczał do roku 1995. Później to zobowiązanie do milczenia zostało
ponownie potwierdzone przez Asket, następnie Semjase, Quetzala i ciebie,

Ptaaha. Teraz kiedy zaczął się rok 1995, a ty dałeś mi pozwolenie by o tym
mówić, chcę przekazać swoją wiedzę tak jak wciąż ją pamiętam:


Po wielkim ruchu restytucyjnym oddziałów pokoju, następującym po
zakończeniu wojen o pokój i czasów pokoju pomiędzy wszystkimi ludźmi i
planetami, oryginalne plemię Enocha rozdzieliło się na dwie linie. Jedna z linii poszła swoją drogą na
terytoria Liriańskie, gdzie schronili się w odmiennej konfiguracji czasoprzestrzennej, różniącej się o
ułamek sekundy od tej, naszej konfiguracji czasoprzestrzennej. Zamieszkali tam, lecz dopiero po tym
jak zamieszkiwali w innych światach i systemach, innych obcych regionów galaktycznych od
miliardów lat, co skończyło się wojnami. W następstwie pojawiła się w kosmosie emigracja plemienna
i ostatecznie zakończyła się w odmiennej konfiguracji czasoprzestrzennej, która różniła się od naszej o
ułamek sekundy. Obszar ten był położony w systemie gwiezdnym Liry. Z tego powodu, ludzie po dziś
dzień wciąż mówią o Liriańskich terytoriach i Dawnych Lirianach, którzy później powrócili do naszej
konfiguracji czasoprzestrzennej, po części w celach badawczych, a po części była to metoda ucieczki. W
rezultacie przybyli na Ziemię i byli aktywni w dobrze znanych rzeczach, o których już wspomniałem.
Aż do tej chwili, linia ta, zachowała całą wiedzę o swych najwcześniejszych źródłach i z tych
najwcześniejszych źródeł wyewoluowali Plejadanie, czy raczej Plejaranie. W swym własnym języku
nazywają się identyczną nazwą jaką ma ich gromada gwiazd za Plejadami, która jest położona w
odmiennej konfiguracji czasoprzestrzennej i różni się też od naszej konfiguracji czasoprzestrzennej o
ułamek sekundy.


Po oderwaniu się od starożytnego plemienia Enocha, około 12 mld lat temu, druga linia zaryzykowała
całkowicie odmienną drogę od tej grupy Liriańskiej, jeśli można tak ją zwać. Oni także wyemigrowali
do innej galaktyki. Lecz zaledwie 7 mld lat temu, wiedza o ich prawdziwym rodowodzie Ur (Ur =
najdawniejsze źródło, pierwotne pochodzenie) została stracona. Dziś nie mają absolutnie żadnej
wiedzy o swym prawdziwym dziedzictwie. Stąd ich kronikarze, historycy i inni stworzyli inną legendę
o swym dziedzictwie, która nie miała już nic, albo bardzo niewiele wspólnego z ich prawdziwym
podłożem. Linia ta składała się także z wielu różnych ras, w taki sam sposób jak linia Liriańska.
Jednakże w przeciwieństwie do Lirian, którzy pozostali gotowymi do walki w każdej chwili i stale
ewoluowali w stronę równowagi, z której wyłonili się kochający pokój, dobrze wyważeni, wysoko
rozwinięci Plejadanie, druga linia osiągnęła ten stan o wiele za szybko. W rezultacie całkowicie utracili
swą zdolność do walki i coraz bardziej byli bezbronni wobec agresorów. Ostatecznie połączyli w
rozległej emigracji wszystkich ludzi i wylądowali w rejonie konstelacji Syriusza. Ponownie utracili
wszelką wiedzę o swej przeszłości i swej spuściźnie. Raz jeszcze nowa historia Ur ich pochodzenia
została zebrana i zapisana w annałach. Ta linia rozprzestrzeniła się po najdalszych rejonach Syriusza i
stale ewoluowała do punktu w którym byli oni zdolni do tworzenia nowego życia. Utraciwszy zdolność
do walki, ludzie ci hodowali nowe ludzkie rasy i manipulowali ich genami, tak by te nowe rasy były
zdolne do walki i ich ochrony od powtarzających się ataków agresorów. Przez inwazyjne manipulacje
genetyczne te nowe ludzkie rasy zostały zamienione w formy życia, które nosiły barbarzyńskie cechy,
ciążące ku degeneracji i okrucieństwu, a okres ich życia został ograniczony do około 100 lat.
Manipulowano ich genami i ingerowano w nie, gdyż twórcy i panowie obawiali się, że te istoty zbiorą
się w grupę i unicestwią ich. Ostatecznie ich lęki stały się rzeczywistością i z tego powodu nowe metody
musiały zostać znalezione, by przywieść raz jeszcze genetycznie manipulowane rasy pod kontrolę,
mimo że znaczyło to, że cele te będą musiały zostać osiągnięte przez radykalną eksterminację. Jako że
"władcy-panowie" byli bardziej potężni od genetycznie zmanipulowanych jednostek, znalazły one
jedyne tylko wyjście, którym była ucieczka, co uczyniły z pomocą życzliwego wsparcia z rejonów
Syriusza. W tym samym czasie, ci wspierający, w tajemnicy zdecydowali by wykorzystać genetycznie
manipulowanych ludzi na własny użytek. Dwa duże genetycznie zmanipulowane ludy uciekły z
regionów Syriusza i osiedlili się w obszarze po drugiej stronie Słońca. Znaczy to, że wylądowali, a
następnie zasiedlili bardzo odległe części odległego systemu słonecznego; na planetach poza
centralnym słońcem galaktyki, słońcem Drogi Mlecznej. W końcu jednak, zostali odkryci przez
gwiezdnych podróżników z Dawnej Liriańskiej linii, wobec tego wyemigrowali w regiony Liry.
Ostatecznie w ciągu nowszej ziemskiej historii, przybyli na naszą planetę, gdzie osiedlili się w Chinach,
Japonii i innych lokacjach i powstały różne nowe tzw. rasy.


Po opuszczeniu rejonu Syriusza, inny genetycznie zmanipulowany lud odnalazł
drogę do Systemu SOL, gdzie kilka tysięcy zbuntowanych, genetycznie
zmanipulowanych ludzi zostało uprzednio wygnanych za karę w miriady
ziemskich lokalizacji. Te masy różnych ras znalazły schronienie na planetach
Mars i Malona/Phaeton, gdzie skonstruowali miasta, piramidy, bazy i inne
rzeczy. Wiedli dobre życie na Marsie, dotąd, aż planeta stała się
niezamieszkiwalną poprzez kosmiczne wpływy. Z tego powodu w pradawnych
czasach, genetycznie zmanipulowani ludzie musieli opuścić tę planetę i w
konsekwencji osiedlili się na Ziemi. Z biegiem czasu zostali ziemskimi istotami ludzkimi, których
prawdziwe i autentyczne pochodzenie Ur znajdowało się w regionach i na planetach Syriusza. Na
Marsie pozostały jedynie opuszczone piramidy i gigantyczne pomniki, jednak bazy pozostawały w
działaniu przez długi czas, mimo że całe życie na planecie zginęło. Pewnego dnia to wszystko zostanie
odkryte przez ziemian, genetycznie zmanipulowany lud, a niektóre z tych miejsc będą używane
ponownie.


Malona, bądź Phaeton został zniszczony w trakcie bratobójczych wojen przez swych genetycznie
zmanipulowanych mieszkańców, którzy oryginalnie przybyli z rejonów Syriusza, a którzy wysadzili
planetę przez skierowanie części oceanu do podziemnych, czy też podwodnych komór magmy
gigantycznego wulkanu. Pas asteroid Systemu SOL zawiera fragmenty tej byłej planety, której orbita
nie leżała tam gdzie znajduje się dziś pas asteroid, lecz była położona tam, gdzie dzisiaj Mars okrąża
Słońce, a Mars był położony tam, gdzie dzisiaj znajduje się pas asteroid. Ta zamiana pozycji została
spowodowana ogromnymi wstrząsami, w których Niszczyciel (planeta) odegrał ważną rolę. Lokalizacje
na planetach Mars, Ziemia i Malona/Phaeton i systemy słoneczne po drugiej stronie naszej galaktyki,
Drogi Mlecznej, gdzie osiedliły się dwie żółte rasy, zostały wybrane jako dobre kryjówki przez
dobroczyńców tych ras, którzy byli w konspiracji dla ucieczki genetycznie zmanipulowanych ludzi. W
przeszłości lokalizacje kryjówek uciekinierów były trzymane w tajemnicy przed "twórcami-panami", ze
strachu, że kiedy panowie ustalą lokalizacje uciekinierów, wyślą karne ekspedycje by wyeliminować
zbiegów. Niebezpieczeństwo pozostało do dziś, a w rezultacie Amerykanie byli niezwykle nieostrożni
wysyłając w kosmos sondy ujawniające dane o lokalizacji Ziemi i opis istot ludzkich. Jeśli jakimś
trafem te informacje wpadłyby w ręce "twórców-panów", dowiedzieliby się oni, że genetycznie
zmanipulowany lud, ziemianie, jakoś przetrwał i znacznie się rozmnożył przez minione miliony lat i
należałoby założyć, że zostałby przypuszczony atak na Ziemię i jej mieszkańców z regionów Syriusza.
Taka akcja skończyła by się całkowitą eliminacją ziemian. Dobroczyńcy nie pośpieszyliby na pomoc
ziemianom, gdyż dawno temu wycofali się z naszego regionu, krótko po ich zapuszczeniu się na
Ziemię, a faktycznie, gdy zaczęli się obawiać genetycznie zmanipulowanych ludzi, ziemian, tak samo
jak uprzednio "twórcy-panowie". Lęk, który zawładnął także dobroczyńcami, doprowadził do
zniszczenia kronik przodków ziemskich ludzi poprzez różne manipulacje. W tamtym czasie
dobroczyńcy podnieśli siebie do pozycji bogów i wywyższyli siebie ponad ziemską populację, której
członkowie szybko stali się ich wasalami i wierzącymi. Prawdę mówiąc, czyniąc tak dobroczyńcy już
wkrótce stali się antytezą dobroczyńców. Z jednej strony mieli nadzieję na uczynienie genetycznie
zmanipulowanych ludzi swymi poddanymi, a z drugiej, wiele kultów, religii, bratobójstwa, waśni
rodzinnych i wojen zostanie wywołanych przez to czczenie bogów, przez co ziemianie, genetycznie
zmanipulowany lud będzie się dziesiątkował i eksterminował nawzajem. W rezultacie oni, bogowie,
względnie uprzedni dobroczyńcy, mieli nadzieję, że uwolnią się od niebezpieczeństwa agresywnych,
barbarzyńskich ziemskich ludzkich form życia. Plan ten poszedł jednak zupełnie na opak, gdyż
ziemskiemu Człowiekowi, który stawał się stopniowo silniejszy, sprytniejszy, bardziej barbarzyński i
podstępny, spodobała się jego rola i zaczął bronić jej do ostatniej kropli krwi, każdym dostępnym
środkiem, starodawnym i nowoczesnym. W rezultacie genetycznie zmanipulowana populacja, teraz
zamieszkująca Ziemię, całkowicie wymknęła się spod kontroli swych dawniejszych dobroczyńców,
względnie bogów, którzy z kolei wycofali się z Ziemi i odeszli od ziemskich ludzkich istot - jednakże
dopiero po tym jak poprzysięgli zemstę i domagali się satysfakcji w przyszłości od ludzkiej populacji na
Ziemi.


Dawnym Lirianom, wycofanie się dobroczyńców utorowało drogę do Ziemi i jej ludzkich istot i kiedy
zapuścili się na Ziemię w swych ekspedycjach i lotach, po opuszczeniu ich konfiguracji czasu i
przestrzeni, wkroczyli w naszą konfigurację czasoprzestrzenną w Systemie SOL. Po chwili i oni
zachowywali się jak bogowie i zaczęli powodować spustoszenie. Uprzedni dobroczyńcy
genetycznie zmanipulowanej populacji nie mieli wtedy pojęcia, ani nie mają go
teraz, że ten rozwój miał miejsce, ani nie wiedzą o istnieniu Plejadan,
względnie Plejaran. Ziemskie genetycznie zmanipulowane istoty ludzkie
jednak nie były posłuszne Lirianom, a także bogom Plejadańskim/
Plejarańskim, mimo że niektórzy z tych bogów, tacy jak Inteligencje Giza,
Ashtar Sheran itp. próbowali siłą wziąć ziemian pod swoje jarzmo i dominację,
używając każdego możliwego środka.


Uprzedni dobroczyńcy także podzielili się na dwie grupy. Pierwsza grupa
składała się z tych jednostek, które poprzysięgły zemstę na ziemianach i później zmieniła zdanie,
podczas gdy druga grupa pozostała życzliwa ziemianom i miała nadzieję, że któregoś dnia powróci na
Ziemię. Sami ci "bogowie" z każdej z grup wiedzą co przyszłość ma dla nas w zanadrzu. Jeśli by
faktycznie powrócili któregoś dnia, ziemianie nie mogą oczekiwać czegokolwiek dobrego od tych,
którzy zmienili się z dobroczyńców w złowrogie osobowości, gdyż pomimo ich złomyślnej zmiany, nie
byli w stanie powrócić do swego siedliska Ur w rejonach Syriusza. Z powodu ich zdrady odrzucono ich
jako wyrzutków, a i teraz także muszą bardzo uważać by nie wyjawić swego miejsca pobytu
dawniejszym "twórcom-panom" - gdyż mogą także stać się ofiarami klątwy zemsty swych panów.
Pomimo opuszczenia Ziemi i Systemu SOL, ci dawniejsi dobroczyńcy, którzy uzależnili się od swej
pasji zemsty, niemniej kontynuowali utrzymywanie niejakich kontaktów z istotami z Ziemi i czasami
nawet tu przybywali. Podczas swych kontaktów i wizyt, w złej wierze i fałszywie wpłynęli na ziemskie
jednostki błędnymi przekazami, wizjami i tym podobnymi rzeczami, w znacznym stopniu podobnie do
tego co uprzednio czyniły ciemne elementy pomiędzy Dawnymi Lirianami. Są to jednak jedynie
sporadyczne intrygi, które pojawiają się z zasady w kultopodobnej, religijnej, sekciarskiej formie i
mają niewielkie znaczenie, gdyż zwykle wpływają jedynie na religie chrześcijańskie, a nie na wszystkie
ziemskie religie. Od czasu ich wyobcowania, te dwie grupy składające się z dawniejszych i obecnych
dobroczyńców, nie mają w ogóle kontaktu ze sobą nawzajem. Jest to naprawdę bardzo
prawdopodobne, że takie obustronne kontakty zostały ściśle zabronione i wiedza o istnieniu drugiej
grupy została wymazana z pamięci, jak Quetzal raz zapewniał mnie, według tajnego Plejadańskiego
wyjaśnienia.


Bliższe badania genetycznych manipulacji przeprowadzonych przez "twórców-panów" z rejonu
Syriusza na specyficznych istotach ludzkich, co stworzyło masy wojowników, ujawniają kilka raczej
zaskakujących rzeczy: Na drodze swojej ewolucji, "twórcy-panowie" stracili w ogóle zdolność do walki.
Ich ewolucja była skierowana jedynie w stronę bogactwa, wiedzy, fachowości itd., podczas gdy ich
własna siła i zdolność do walki zostały całkowicie zlikwidowane. Nie tylko utracili siłę do walki, ale też
i możliwości. Gdy agresorzy zbliżyli się i zagrozili unicestwieniem tego wysoko rozwiniętego ludu
musieli oni znaleźć sposób do obrony siebie przed atakującymi. By osiągnąć ten cel poczęli istoty
ludzkie, w które wszczepili przez manipulacje genetyczne różne formy umiejętności walki, wraz z
czynnikiem procesu starzenia jako środkiem ostrożności, po to by genetycznie odmienieni ludzie
szybko stawali się bardzo starzy i umierali przedwcześnie. Działania takie zapobiegały przed
zebraniem się i powstaniem przeciwko "twórcom-panom" przez genetycznie zmanipulowanie
jednostki. Ten środek ostrożności nie okazał się nie na miejscu, gdyż genetycznie odmienieni ludzie
nieustannie wzrastali w liczbę i odziedziczali swe zmanipulowane geny - po wsze czasy. Z powodu
ciągle wzrastającej liczby tych genetycznie odmienionych osób i eskalacji ich agresywności wobec
"twórców-panów", wojownicy ci stawali się narastającym zagrożeniem. Z tego powodu władcy
potrzebowali innych sposobów ich eliminacji. Jednakże, nim wybrano najodpowiedniejsze metody,
większość genetycznie odmienionych ludzi zdołała uciec i z pomocą dobroczyńców odnaleźli
bezpieczne miejsce, co już uprzednio wyjaśniłem.


Genetycznie zmanipulowani ludzie w owych czasach zasiedlili Ziemię do stopnia, w którym stali się
jednocześnie władcami i niszczycielami tej planety, gdyż większość z nich pozostała nadmiernie
zaplątana w efekty zmanipulowanych genów walki, nikczemności i barbarzyństwa, głodu krwi,
zachłanności, uzależnienia, emocjonalności, nieludzkości, wymieniając niektóre. Ta charakterystyka
jest dziedzictwem zła ludzkości od najwcześniejszych czasów i może faktycznie być nazywana
"grzechem pierworodnym". Informacja dotycząca "grzechu pierworodnego" została błędnie
przekazana przez religie chrześcijańskie jako bajka o Adamie i Ewie i diabelskim wężu w Ogrodzie
Edenu. Ten "grzech pierworodny" jednak, genetyczne manipulacje, stale od niepamiętnych
czasów umożliwia pojawianie się obsesji walki i zła - sam niemal stając się
Złem. Jednakże faktycznie cała ta sprawa opiera się o zmanipulowanie
pojedynczego genu DNA, który może zostać naprawiony, jeżeli tylko nasi
genetycy ostatecznie go odkryją. Ta genetyczna manipulacja, charakterystyka
wszystkich żyjących istot ludzkich na Ziemi przez nieuniknioną dziedziczną
transmisję, może zostać odwrócona, a czyniąc to, Człowiek może ostatecznie
uciec od swej złej postawy, która została na niego nałożona poprzez genetyczne
manipulacje. Mimo że nauka nie jest jeszcze wystarczająco zaawansowana na
tym polu, naukowcy niemniej są na właściwej ścieżce. Dla samego tego powodu
istnieje duże usprawiedliwienie dla kontynuowania postępu badań genetycznych i genetycznych
manipulacji, pomimo obiekcji tych, którym brakuje zrozumienia i innych, którzy zawzięcie odrzucają
te pomysły, głosząc idiotyczne religijne nonsensy przeciwko rzeczom, którym ani nie mogą zapobiec
ani zakłócić. Ziemski Człowiek zwyczajnie musi odwrócić uprzednią specyficzną genetyczną
manipulację, która zmusza go do uciekania się do rozlewu krwi i mordu, pragnienia krwi, nienawiści,
zachłanności, uzależnienia i wszelkich innych nieludzkich rzeczy. Niemniej jednak genetyczna
manipulacja zdolnościami do walki, w sensie danym przez Kreację w Kreacyjnych prawach i nakazach,
nie może prowadzić do ich odwrócenia, gdyż zdolność do walki jest istotna dla ciągłego istnienia
Człowieka i ewolucji. Ostatecznie nie może powstać taka sama sytuacja, która uprzednio przytrafiła się
"twórcom-panom", którzy pozbawili się z tych zdolności do walki i stracili całą swą siłę do walki przez
manipulacje swymi własnymi genami. Z tego powodu nie byli dłużej zdolni do obrony przed
jakimikolwiek agresorami, którzy ich atakowali, a to z kolei skończyło się ich potwornym pomysłem
manipulacji ludzkimi istotami, tak by stały się maszynami do walki przez zmiany genetyczne - co w
ostateczności wywołało nowy zestaw problemów.


Kiedy istoty ludzkie, które zostały genetycznie zmienione w maszyny do walki przez "twórców-panów "
były studiowane, dowody wykazały, że rozmnażały się one, czy raczej były hodowane specjalnie dla
tego celu, jakby były doskonale normalnymi, naprawdę wysoko wyewoluowanymi istotami ludzkimi.
Jednakże przez manipulację ich genami zostali elementarnie zmienieni fizycznie. Wznowiły się
uprzednie cechy fizyczne, co czyniło tych ludzi m.in. niezwykle odpornymi na wpływy środowiskowe i
ujawniali oni pewne barbarzyństwo. Wśród wszystkich tych genetycznych zmian, zwolennicy
zaniedbali manipulacji czynnika genetycznego odpowiedzialnego za zdolności poznawcze, pamięć,
zrozumienie i podporządkowywanie się prawom i nakazom Kreacyjno-naturalnym - wszystkiego co
jest wyważone i dobre. To pominięcie było całkowicie rozmyślne, gdyż badania pokazały, że to
szczególne pominięcie dostarcza pewnej formy zabezpieczenia przed całkowitą degeneracją
genetycznie zmanipulowanych ludzi. To pominięcie pozwalało na ujawnienie się zawsze pewnego
stopnia człowieczeństwa wpływając na ludzkie życia, działania i inne czynniki, dostarczając tak jakiejś
gwarancji "twórcom-panom", że genetycznie zmanipulowane jednostki nie staną się wobec nich
nikczemnie napastliwe.


Te szczególne pragnienia nie zostały spełnione, poza tym, że genetycznie odmienione jednostki nie
stały się totalnie odczłowieczone czy też kompletnie, całkowicie zdegenerowane. Zatem od
najwcześniejszych czasów, przeważający czynnik stabilności, czy względnie dobra, zawsze przenikał
świadomość genetycznie zmienionych ludzi. Z tego powodu na przestrzeni zeszłych milionów lat
nikczemność stale traciła na znaczeniu, mimo że pozostaje całkiem oczywista, szczególnie u pewnych
rządzących, przestępców, despotów i innych. Niestety nikt nie miał wtedy świadomości, że poprzez
genetyczne manipulacje i naturalnie istniejący czynnik stabilności i dobra w Człowieku, powstanie
konflikt, bądź przynajmniej uczucie bycia rozrywanym pomiędzy sprzecznymi emocjami. Jest to
prawdą nawet po dziś dzień dla wielu ludzkich istot. W rezultacie tych genetycznych manipulacji i od
najwcześniejszych czasów Człowiek walczył z tym wewnętrznym konfliktem dobra i zła - gdzie zło
często wygrywa. Niemniej wzrastająca liczba ludzi wywalczyła sobie drogę do dobra pokonując szkodę
uczynioną przez manipulacje genetyczne i ich niegodziwe dziedzictwo, tj. zło grzechu pierworodnego.
Niestety pojawia się częsta przesada, oparta się na degeneracji i pseudo-humanizmie, gdyż ludzie nie
mogą znaleźć właściwych ścieżek i lgną do fałszywych ideałów mających swe źródło w religijnosekciarskim
idiotyzmie.


Kilka innych szczegółów jest koniecznych by wyjaśnić ilość różnych barw skóry na Ziemi. Z naszych
poprzednich wyjaśnień winno być oczywistym, że róże ludzkie rasy i kolory ich skóry zrodziły się na
najprzeróżniejszych systemach planetarnych naszej galaktyki, Mlecznej Drogi. Jednakże
rejony Syriusza odgrywały także szczególną rolę, przynajmniej w odniesieniu
do rzeczywistego pochodzenia Ur-Ur, nim Dawni Lirianie przybyli na Ziemię,
gdzie zmieszali się z ziemskimi istotami ludzkimi. Liczni odlegli potomkowie z
tych wczesnych dni zamieszkują tę planetę dzisiaj. Jedna jeszcze wyjaśniająca
uwaga dotycząca źródłowych genetycznych manipulacji: W rzeczywistości byli
oni dobroczyńcami genetycznie odmienionych ludzi, stąd byli oni ich
"twórcami-panami". Kiedy nadszedł czas by w ostateczności zabić, czy
zwyczajnie wygnać genetycznie zmienione jednostki oni (dobroczyńcy)
podzielili się na dwie strony. W następstwie te dwa oddziały zwalczały się
wzajemnie szorstkimi atakami słownymi i oskarżeniami, nim zainterweniowały inne inteligentne
istoty z rejonów Syriusza; włączyła ich grupa chcąca zabić genetycznie zmienionych ludzi. Prawdziwi
dobroczyńcy, ci przeciwni zabijaniu, byli w stanie uratować bardzo wiele genetycznie
zmanipulowanych istot, które podzieliły na kilka grup - pomimo wielu przeciwśrodków tych, którzy
chcieli zabić. Jak uprzednio wspomniano dwie grupy ludzi osiadły po drugiej stronie galaktyki,
podczas gdy pozostali ludzie znaleźli nowe domy w systemie SOL na Marsie i Malonie; następnie kilka
tysięcy zdegenerowanych, genetycznie odmienionych ludzi zostało deportowanych na Ziemię.
Dobroczyńcy wiedzieli nawet wtedy, że ludzie przetransportowani tutaj nie pozostaną w tym systemie
słonecznym na zawsze, lecz kiedyś później będą musieli odlecieć w inne miejsca przeznaczenia.
Dobroczyńcy byli w pełni świadomi, że słońce tego odległego systemu było gasnącą gwiazdą już wtedy i
zostało specjalnie wybrane, gdyż Inteligencje Syriusza i "twórcy-panowie", którzy chcieli zabić
uciekinierów nie podejrzewali, że ten region z jego umierającym słońcem będzie kandydatem na nowe
miejsce osiedlenia "degeneratów" i "dobrych pracowników", jak "twórcy-panowie" ich nazywali. Z tego
powodu dobroczyńcy umieścili rozległe odległości pomiędzy macierzystymi planetami genetycznie
zmanipulowanych ludzi w regionach Syriusza a systemem SOL, oraz odległym systemem poza
galaktyką, tak by chronić żyjących w nich przed tymi, którzy grozili że ich zabiją i wyeliminują.
Wybrane kryjówki zostały zatem wybrane ze względu na ich niezwykłe oddalenie i położenie na
skrajach galaktyki. Oprócz posiadania umierającego słońca, innym określającym aspektem było także
to, że warunki życia na planetach SOL i planetach w systemie po drugiej stronie galaktyki były bardzo
nieprzyjazne gdyż powietrze do oddychania na każdej nowo wybranej planecie nie miało takiego
samego składu co oryginalne macierzystych planet. Stosuje się to do Ziemi nawet do dziś, gdyż skład
jej powietrza nie dorównuje wymaganiom ludzkiego oddychania. Umierające słońce, niewłaściwe
warunki do życia i ubogie powietrze w systemie SOL i poza galaktyką były więc wystarczającymi
powodami, by szukać tam schronienia przed prześladowcami. Genetycznie zmienione istoty ludzkie
walczyły o przeżycie odkąd przybyły do systemu SOL, tak odległego od Syriusza, jej planet i
inteligencji. Nowo przybyli wydawali potomstwo i nieustannie ewoluowali jako ziemianie. Wkrótce
rozwiną zdolność wyruszania w bezmiary Wszechświata i swego punktu pochodzenia Ur-Ur. Te
działania przeczą nieusprawiedliwionym twierdzeniom ziemskich naukowców, którzy utrzymują że
Człowiek na Ziemi w swej obecnej formie jest produktem Ur Ziemi - a co dopiero głupio-prymitywnej,
fałszywej przesłance Charlesa Darwina, że Człowiek pochodzi od małp. Istnieje wprawdzie trochę
czysto stworzonych na ziemi istot ludzkich, lecz manifestują oni swą własną linię ewolucyjną, która
jest niezależna od małp, gdy małpy pochodzą od oryginalnych, względnie najwcześniejszych istot
ludzkich. Jednak nawet te czysto ziemskie jednostki są obciążone genetycznym dziedzictwem tzw.
"grzechu pierworodnego", jeśli można tak to nazwać. To samo stosuje się do tych licznych ludzi
wydanych w dawniejszych czasach przez Starolirianów i Plejadan, którzy następnie umarli na Ziemi.
Każdy pozaziemianin, absolutnie każdy jeden, który kiedykolwiek żył i umarł na Ziemi, nigdy
ponownie nie powrócił do swego świata. Ich formy duchowe przeszły w ziemskie królestwa Zaświatów
i odtąd inkarnują się w nowych ludzkich ciałach. Na skutek tego, że te jednostki urodziły się na Ziemi,
one też poniosły szkody uprzednich genetycznych zmian dokonanych przez "władców-panów" z
Syriusza. Cała ta sytuacja miała miejsce, gdyż genetycznie zmanipulowane i czysto ziemskie ludzkie
istoty energicznie się rozmnażały między sobą i w rezultacie zdegenerowane dziedzictwo nieubłaganie
rozprzestrzeniło się wśród całej ludzkości planety Ziemia.


Genetyczne manipulacje nie oznaczają, że ziemski Człowiek jest urodzoną maszyną do zabijania, lecz
wskazują jedynie, że jest wojowniczą formą życia, zdolną do zabijania gdy potrzeba, albo gdy
wydarzenia wywołują u niego utratę kontroli czy wybuch, itp. Takie działania mogą też prowadzić do
degeneracji; jednak generalnie pojawiają się gdy dwa czynniki, świadomość i psychika, zatem świat
myśli i uczuć danej osoby, są dotknięte, czy przelotnie przeciążone, przez co powodują czyn
popełniony w pod wpływem pasji. Zatem spowodowane zło, czy raczej wyhodowane przez
manipulacje genetyczne, nie jest wewnętrznym, przymusowym, wrodzonym
pożądaniem mordu. Prawdę mówiąc efekt genetycznych manipulacji został
stworzony jako kontrolowalny czynnik, umożliwiający Człowiekowi
podporządkowanie zła w nim zaszczepionego i sprawienie że z wolna będzie
zanikało podczas jego marszu po jego naturalnej, ewolucyjnej ścieżce. Potrzeba
do tego jednak niezwykle długiego czasu, zatem odwrócenie manipulacji
genami jest absolutnie odpowiednim rozwiązaniem. Dla jasności, naprawdę
nie istnieją urodzeni mordercy i ten fakt musi zostać stwierdzony otwarcie.
Takie wrogie predyspozycje, zwyrodnienia, czy jednostkowe bądź masowe
działania wynikają albo z urazów o naturze psychiczno-pojęciowo-emocjonalnej, przez jakiś rodzaj
zaburzeń świadomości, bądź przez wybuchy gniewu. W przypadku zaburzeń psychicznych czy
świadomości, ważną rolę mogą odgrywać urazy organiczne mózgu. Wszystko to jest jedynie rezultatem
degeneracji genu, który był odpowiednio zmanipulowany, przez co zło, to co czysto negatywne, zawsze
forsuje się na pierwszy plan. Z tego powodu wchodzą w grę także pozostałe sprawy, takie jak dzikość i
szał krwi podczas rewolucji i wojen, w czasach kiedy odkrywa łatwość zabijania i przekracza następnie
barierę zabijania. Bariera taka pozostaje normalnie zawsze obecna w Człowieku, pomimo jego
genetycznych manipulacji, dopóki nie zostanie ominięta przez chorobę, czy wybuchający gniew. Tak
więc nie ma czegoś takiego jak Człowiek urodzony złym, w znaczeniu że jest on całkowicie zły od
momentu urodzenia, co niektórzy ludzie lubią twierdzić; ci którzy chcą jedynie widzieć zło i całkowitą
negatywność. Człowiek oczywiście ma dane zarówno to co negatywne jak i to co pozytywne od samego
początku swego istnienia, lecz nie do stopnia w którym jest on jedynie negatywnym czy tylko
pozytywnym. Ostatecznie ustanowiona jest równowaga, która prawdziwie daje Człowiekowi zdolności
i stabilność do pokonania każdego zadanego urazu i każdej formy zewnętrznych wpływów.
Zarówno negatywne jak i pozytywne czynniki ze sobą połączone i zastosowane do odpowiedniej formy,
dają w wyniku jedną wielką sumę, która zmienia ludzką formę życia w niezwykle odporny, żywy byt,
który posiada wymagane możliwości i jest urodzonym wojownikiem Kreacyjnych praw i nakazów bez
przekraczania ich. Jednakże "twórcy-panowie", którzy początkowo byli istotami ludzkimi o takiej
samej charakterystyce co Człowiek szaleńczo wyeliminowali ten gen z siebie. W tym procesie stracili
oni całą swą waleczność i krzepkość. Zmodyfikowali całe swe myślenie i działanie zgodnie z tym, a to
skończyło się ich całkowitą dekadencją. W rezultacie byli bezbronni i byli podbijani, gdy agresorzy ich
atakowali. W rezultacie, w tajemnicy rozwinęli ten gatunek wojowników, których genetycznie
przekształcili i potajemnie zostały namnożone nowe rasy mające szereg różnych kolorów skóry.
Wojownicy ci służyli za pionki przeciwko agresorom i byli zwycięscy. Zatem "władcy-panowie"
ponoszą winę za swe własne zepsucie. W niebezpieczeństwie spłodzili nowy gatunek ludzi, którzy
faktycznie posiadał wszystkie dane przez naturę warunki raz jeszcze i stąd był zdolny do walki i życia.
Okazało się to jednak niewystarczającym dla "władców-panów" i zdecydowali się na przeprowadzenie
dodatkowych genetycznych manipulacji, by uczynić nowych ludzi jeszcze bardziej agresywnymi niż
pozwalały im na to ich naturalne tendencje. W pewnym stopniu twórcy zwyczajnie wzmocnili pewne
czynniki przez genetyczne manipulacje, przez co zmanipulowanie jednostki faktycznie obróciły się w
maszyny walki - lecz zawsze zaopatrzone w potencjalną zdolność przywrócenia siebie ponownie do
normalności przez kontrolę ewolucji. By zaszło takie wydarzenie potrzeba by jednak milionów lat, a ta
ścieżka ewolucyjna trwa po dziś dzień, co jest oczywiste u ziemskiego Człowieka. Genetyczne
manipulacje uczyniły negatywne i złe czynniki, jak znają je ludzie na Ziemi, szczególnie silnymi i
nienaturalnie agresywnymi. Z tego powodu czynniki te nie rozproszyły się u ziemskiego Człowieka do
punktu, w którym nie mogłyby nigdy ponownie rozgorzeć w jakikolwiek sposób, co trzeba powiedzieć,
przy jego nadmiernym rozmnażaniu. Zachowanie takie prowadzi do przeludnienia, każdego typu
dalszego zła i religijno-sekciarskiego szaleństwa i imbecylizmu, które często mają fanatyczny
charakter. Wszystkie te czynniki grożą nie tylko całkowitym zniszczeniem planety, lecz także
środowiska w ogólności i każdej formy życia. Myśli i działania ziemskiego człowieka reprezentują
regresywną fazę w kierunku kondycji Ur genetycznej manipulacji, przez co wszystko degeneruje się i
staje się przesadne, tak jak działo się w najwcześniejszych czasach. "Twórcy-panowie" w tamtym czasie
spostrzegli kolejny powód do wyeliminowania genetycznie zmanipulowanych ludzi. Ta regresywna
fasa manifestuje się nawet potężniej w działaniach wojskowych, sprawach milicyjnych, czy religijnosekciarskich
machinacjach. Praktyki wojskowe, kampanie politycznej nienawiści, religijno-sekciarski
fanatyzm i każdego rodzaju przestępczość powodują utratę kontroli nad tym co pozytywne, które jest
niszczone i wypierane przez to co negatywne. Ten niepokój powoduje stan negatywnego złego
wariactwa, któremu następnie się ulega i za którym podąża się bez pohamowania.


W dawnych czasach mężczyzna i kobieta byli równi pod względem ich
zdolności i energii do życia, walki i czynienia innych rzeczy. Stąd nie było ani
rozróżnienia pomiędzy mężczyzną i kobietą w tych aspektach, ani w ich
miejscach pracy, czy rodzajów zadań przez nich wykonywanych, mimo że
mężczyzna uwolnił fizycznie słabsze kobiety od ciężkich robót. Kobiety i
mężczyźni byli równi w każdy sposób i nie istniała w ogóle żadna
dyskryminacja pomiędzy płciami, przy uwzględnieniu biologicznych różnic i
wiążących się z nimi szczegółów, na które zwracano oczywiście uwagę i do
których stosowano się nawet w czasach Ur. Nawet wtedy więc, kobiety były
głównie odpowiedzialne za matczyne obowiązki i zadania domowe, gdy były w małżeństwie mając
potomstwo. Kiedy tak nie było, kobiety wykonywały identyczne zadania co mężczyźni. Zarówno
kobiety jak i mężczyźni dzierżyli rządowe stanowiska; męscy członkowie personelu byli włączani do
zespołów do stopnia w którym mężczyźni i kobiety rządzili zawsze w równej liczbie, ramię w ramię
niosąc odpowiedzialność. Zatem ani pojedynczy mężczyzna ani pojedyncza kobieta nie kontrolowali
rządu. Sami ludzie posiadali prawo do mówienia i włączania się w proces podejmowania decyzji przy
wszystkich sprawach, uchwałach, edyktach i prawach, itd.


Jak już wyjaśniono, dwie planety Mars i Malona/Phaeton w systemie SOL były odpowiednie do
zamieszkania przez uchodźców, genetycznie zmanipulowanych ludzi. Planeta Ziemia była wciąż nie
całkiem zamieszkiwalna w tamtym czasie, jako że jej atmosfera była w jakiś sposób niezdrowa dla
ludzkich form życia z regionów Syriusza. W rezultacie jedynie te zawodne, genetycznie zmanipulowane
jednostki były deportowane na Ziemię, które agresywnie i podstępne powstały przeciwko własnym
wspólnikom. Pięć pozostałości po rasach uciekło na Marsa z rejonu Syriusza, podczas gdy dwie inne
rasy wyruszyły w kierunku słońca po drugiej stronie galaktyki, jak uprzednio wyjaśniono. Do pięciu ras
uciekających na Marsa i Malonę/Phaetona dołączyły dwie inne rasy twórców-panów. Te dwie inne
rasy nie były oczywiście jeszcze genetycznie zmanipulowane i nie miały zmian uczynionych na ich
DNA. Byli dobroczyńcami, którzy identyfikowali się pozytywnie z genetycznie zmanipulowanymi
ludźmi i pomagali im w ich ucieczce. Pochodzili z dwóch różnych przeludnionych planet w regionie
Syriusza, gdzie nikomu nie wolno było się rozmnażać. W rezultacie, każde narodzone dziecko było
mordowane a wykraczający rodzice byli sterylizowani i wypędzani.


Exodus genetycznie zmanipulowanych uchodźców z regionów Syriusza zachodził na przestrzeni wielu
tysięcy lat i byli oni stale tropieni przez swych prześladowców nim ostatecznie odnaleźli odpowiednią
kryjówkę w systemie SOL, z dala od zasięgu i wzroku swych prześladowców. Podobny los czekał dwie
inne grupy uchodźców, które osiedliły się poza galaktyką. W rzeczy samej, obie grupy uchodźców
doświadczyły nękania podczas ich wielu lat lotu, który większość z nich spędziło w statkach
kosmicznych podróżując przez galaktykę. Podczas ich podróży wybuchały rewolucje i walki o władzę i
w rezultacie genetycznie zmanipulowani ludzie stracili nie tylko całą swą uprzednio zgromadzoną
wiedzę, lecz także dowody swej dziedzicznej spuścizny. Bulwersujące dramaty przydarzały się im
prowadząc do kanibalizmu na wszystkich ich statkach kosmicznych. W rezultacie, znaki wskazujące
na dziedzictwo genetycznie zmanipulowanych ludzi, przyszłych ziemian, zostały stracone. Ta wiedza
zawierała m.in. także informacje dotyczące Kreacyjno-naturalnych praw i dyrektyw. Nastąpiło wielkie
zamieszanie, które prowadziło do dalszych problemów w obliczu wiedzy o niebezpieczeństwie pościgu;
wiedza ta była przekazywana z pokolenia na pokolenie.


Genetycznie zmanipulowani ludzie, wraz z ich dobroczyńcami "zdrajcami", "władcami-panami",
którzy w końcu osiedlili się na Marsie i Malonie, ostatecznie rozwinęli się w znakomitą technologiczną
kulturę. Niestety nie byli w stanie chronić siebie dostatecznie i pewnego dnia zmuszeni zostali do
ucieczki z planety. Ich naukowcy odkryli, że system SOL był kosmicznie bardziej ryzykowny niż
początkowo zakładali. Wiele komet, wędrujących planet, meteorów i innych niebezpieczeństw
wielokrotnie zagrażało dwóm nowo zamieszkałym planetom Mars i Malona/Phaeton. Kilka tych
kolidujących obiektów spadło na planety powodując ogromne szkody, pochłaniając liczne ludzkie
życia. W tym procesie została odkryta wielka wędrująca planeta, która miał niezwykle długi okres
obrotu i orbitę która wyrzucała ją daleko poza najbardziej zewnętrzne planety systemu słonecznego.
Według obliczeń astronomów, to wielkie ciało niebieskie zagrażało kolizją z planetą Mars, czy
spustoszeniem jej do stopnia, w którym całe życie planetarne, włączając w to całą florę i faunę i ludzkie
życie, zostało by całkowicie zniszczone i unicestwione w ślad za nieodległą kolizją. Genetycznie
zmanipulowani ludzie, czy raczej ich odlegli potomkowie, podjęli decyzję o opuszczeniu miejsca
swego wygnania. Nawet ci odlegli potomkowie byli świadomi swej sytuacji
wygnańców, gdyż wiedzieli o niebezpieczeństwie pościgu, aczkolwiek w
znacznie bardziej mglistej formie. W rezultacie, nie byli już w stanie określić
swego pochodzenia. Ta zagrażająca wędrująca planeta w przeszłości, przez
długi czas, powodowała wiele zniszczeń i siała spustoszenie w systemie SOL.
Według szczegółów dawniej przedstawionych przez Sfatha, to ciało niebieskie
nazwane "Niszczycielem", już dawniej powodowało przerażające szkody w ich
rodzinnych światach, nim pomknęło w przestrzeń w swym nieprzewidywalnym
kursie. "Niszczyciel" ulokował się w systemie SOL, gdzie także siał wiele
spustoszeń. Z czasem zmniejszył swój okres okrążenia do średnio 575,5 roku; jednakże Plejadanie/
Plejaranie od tamtego czasu ponownie zwiększyli ten okres. W rezultacie "Niszczyciel" pojawi się
ponownie w systemie SOL za około 1180 lat. Plejadanie/Plejaranie nie byli w stanie całkiem wybić
planety z kursu, jak planowali; niemniej zmienili okres krążenia po orbicie i czas obrotu w taki sposób,
że nie przedstawia ona dłużej żadnego niebezpieczeństwa - przynajmniej na chwilę obecną. Normalnie
planeta powróciła by w roku 2255 z dewastującymi, niszczycielskimi rezultatami. Wysokiej Radzie nie
udało się dać Plejadanom/Plejaranom zezwolenia na skompensowanie kursu wędrującego
"Niszczyciela" jakimikolwiek innymi środkami, czy zniszczenia go i zażądała by Plejadanie/Plejaranie
powstrzymali się od tego, gdyż usunięcie "Niszczyciela", czy zmiana jego kursu przyczyniły by się do
nawet większego zniszczenia, które możliwe, że nawet dotknęło by Ziemi.
Kiedy ustalili szczegóły szans emigracji ponownie wybuchnął spór pomiędzy odległymi potomkami
genetycznie zmienionych ludzi, którzy oczywiście odziedziczyli genetyczne manipulacje od swych
przodków. Decydujący czynnik w sporze który wybuchł okazał się w większości pochodzić z nowych
nauk predstawionych przez dobroczyńców. Nauki stwierdzały, że dobroczyńcy byli twórcami
genetycznie zmanipulowanych jednostek, czy raczej odległymi ich potomkami i że oni, twórcy muszą
być obdarzani absolutnym posłuszeństwem i czcią. Większość dobroczyńców twierdziła, że są
najwyższymi wysokimi bytami - kreatorami i czyniącymi. Jednakże opinie te i roszczenia nie były
podzielane przez wszystkich dobroczyńców i następnie uformowały się dwa obozy: jeden obóz składał
się z rzekomych twórców, a drugi z tych, którzy utrzymali swe dominujące dobroczynne nastawienie,
którzy dystansowali się od tego "kreatoryzmu". Wynikł z tego spór nie tylko pomiędzy tymi dwoma
obozami, lecz także pomiędzy wiernymi w obydwu partiach, ich zwolennikami. Ostatecznie
antagoniści osiągnęli porozumienie, na mocy którego ci, którzy chcieli tego opuścili planetę Mars w
kierunku Ziemi i Malony. W następstwie wielu ludzi z obydwu obozów zgrupowało się razem by
wyemigrować wspólnie, niektórzy z nich podążyli na planetę Malona/Phaeton, a inni na Ziemię.
Przywódca grupy emigrantów na Malonę/Phaetona zwany był Zenteka, jego żona (Amalaka)
współdziałała z nim. Związana z Ziemią grupa także miała dwóch liderów emigracyjnych, którzy byli
braćmi zwanymi Semos i Passas. Atmosfera Malony była bezpieczna i zdrowa dla emigrantów i ludzie
już ja zasiedlali. Była niemal jak powietrze na Marsie i podobna do powietrza do którego na
przestrzeni wielu tysiącleci w swych statkach kosmicznych przywykli potomkowie genetycznie
zmanipulowanych ludzi. Niestety tego samego nie dało się powiedzieć o powietrzu na Ziemi.
Wymagane zatem dla przyszłych emigrantów, którzy chcieli żyć na Ziemi były pragmatyczne
modyfikacje. Z tego powodu następowały te same dostosowania, które wyniknęły uprzednio, gdy
degeneraci byli wyganiani na Ziemię: W tamtym czasie i zanim byli deportowani na Ziemię, wygnane
jednostki zmuszone były do adaptacji do ziemskiej atmosfery, a m.in. ich szkielet wymagał dalszej
stabilizacji. Tamte jednostki chętne do emigracji z Marsa na Ziemię, teraz musiały podlec tym samym
procedurom zaradczym, by były zdolne do osiedlenia się na tej planecie.


Wszystko wydarzyło się tak jak naukowcy uprzednio przewidzieli: "Niszczyciel" przedostał się na
Marsjańską orbitę i wyrwał go na inną orbitę SOL, mianowicie Malony, gdzie pozostał. Jednak z
powodu potężnych sił "Niszczyciela" Malona zdryfowała, lecz zdołała istnieć na tej orbicie, do czasu
zniszczenia jej przez swych mieszkańców wiele tysiącleci później i nim stała się Pasem Asteroid.
Podczas tej "katastrofy dryfowania", mieszkańcy Malony zostali zdziesiątkowani z około 470 mln ludzi
do zaledwie 14 mln; jednakże byli w stanie jakoś się pozbierać i do czasu w którym zniszczyli swą
planetę ich populacja wzrosła ponownie do około 52 mln.


Uchodźcy na Ziemi stracili kontakt z ludźmi na Malonie i Marsie, który stał się całkowicie opustoszały
a pozostali na nim mieszkańcy zginęli. Jednostki z grupy dobroczyńców, którzy uprzednio domagali
się wywyższenia i czci, zażarcie szerzyły swe fałszywe nauki i nigdy ponownie nie pozwolili
dobrze nastawionym dobroczyńcom na zyskanie jakiejkolwiek władzy. W ten
sposób, "twórcy - panowie" byli później w stanie wywyższyć twórców
ziemskiego Człowieka, wzrastając w moc i szerząc swe szalone doktryny
religijne, które zawierały absolutnie nową, jednakowoż w takim samym
stopniu fałszywą historię o pochodzenia rodzaju ludzkiego, historię i wierzenia.
Ich celem było definitywne zniszczenie i zaprzepaszczenie całości danych nt.
prawdziwego pochodzenia rodzaju ludzkiego, na wypadek gdyby ktoś inny
próbował w tajemnicy zdobyć skądś te informację. Oczywiście prawdziwi
dobroczyńcy nie pozwolili by tak się stało. Walczyli przez wymyślanie własnych
religijnych wyznań i rozpowszechniając je pośród już licznych ziemskich ludzkich istot. Mieli nadzieję
że poprzez ich nowy system wierzeń ludzie nauczą się poszukiwać autentycznej prawdy, chwytać i
rozumieć wszystko co jest prawdziwie Kreacyjne i naturalne - i przewidzieli, że ich sytuacja obróci się
ku lepszemu. W tym celu prawdziwi dobroczyńcy ułożyli frazę: "Będą stworzone nauki dla ludzkich
istot na Ziemi, by mogły zniszczyć nieczystość i degenerację w swych ciałach poddanych nadużyciom".
Jednak w tych naukach, tak jak i w naukach "twórców-panów", leży utajona nadzieja, że ci różni
filozofowie wiary i doktryny religijne uformują wielką przeszkodę, przez co odlegli potomkowie
genetycznie zmanipulowanych ludzi ograniczą rozmiar swojej populacji do tolerowanej i
odpowiedzialnej liczby. Innym stojącym za tym motywem była chęć zapobieżenia powstaniu
potomków zmanipulowanych ludzi przeciwko zarówno "twórcom-panom" jak i przeciwko wciąż
życzliwym dobroczyńcom, po to by m.in. zdobyć nad nimi kontrolę. Dobroczyńcy nie chcieli by
potomkowie przedwcześnie wyewoluowali do stopnia, w którym mieli by ponownie możliwość lotu w
kosmos, za pomocą zbyt szybko rozwijanej, zbyt wysoko zaawansowanej technologii, po czym znaleźli
swe poprzednie światy macierzyste takie jak Mars i planety w rejonie Syriusza. "Twórcy" mieli także
nadzieje, że w swym schemacie spraw i przez swe różne religijne doktryny, ziemianie zlikwidują siebie
nawzajem w wynikłym zamieszaniu i wojnach. Opierali swą nadzieję na koncepcji, że ziemianie będą
zdolni technologicznie, biologicznie i naukowo do zdobywania przestrzeni kosmicznej, dopiero gdy
wyewoluują w dostatecznie długim okresie, tak by osiągnąć obowiązkowe poprawki w ich procesach
myślowych i działaniach. Innymi słowy, zamiarem ich było, by ziemskie istoty ludzkie, poprzez
religijne doktryny i różne formy religijne, uzyskały wgląd, po to by rozwiązać swój genetycznie
zmanipulowany problem zepsucia, przez co mogły by poprawić to zepsucie. Ważnym czynnikiem w
tym scenariuszu było odkrycie w odległej przyszłości przez ziemian, genetycznie wzbudzonej wcześniej
szkody na nich nałożonej i znalezienie swej ścieżki powrotu do normalności poprzez odpowiednie
genetyczne odwrócenia. Wierzyli i mieli nadzieję, że odlegli potomkowie genetycznie
zmanipulowanych ludzi, ziemianie, będą dopiero wtedy poszukiwać kontaktu ze swą oryginalną
przeszłością, swym dziedzictwem, innymi światami i istotami ludzkimi w bezmiarze Mlecznej Drogi,
obcych galaktykach i Wszechświecie.


II. PROROCTWA I PRZEPOWIEDNIE


Sądząc po wszelkich oznakach, ziemianie ewoluują bardzo szybko na własne konto, gdyż rodzi się
teraz, już od długiego czasu, coraz większa liczba ludzi, którzy pielęgnują ewolucję w każdym aspekcie.
Nadzieje dobroczyńców zostaną spełnione i wzorowe oraz pokojowe rasy przybędą na Ziemię z
bezmiaru Wszechświata by utrzymywać kontakt z ziemianami. Jednak może to nastąpić jedynie
wtedy, gdy nieszczęsny łańcuch genetycznych manipulacji zostanie odwrócony i znormalizowany w
porządku sekwencyjnym i gdy ludzkie DNA zostanie Kreacyjnie i naturalnie sprzęgnięte ponownie z
prawami Kreacji. Pojawiło się już przeprogramowanie pozwalające ziemianom na wykrycie i
zlokalizowanie opłakanych genetycznych manipulacji ich łańcucha DNA, mimo że znaleziska te nie
wyjdą na jaw przez pewien czas. Co więcej, z pewnością ten "błąd" nałożony na istoty ludzkie, będzie
też odwrócony przez samych ludzi. Błąd ten powstrzymywał Człowieka od życia życiem prawdziwej
istoty ludzkiej aż po dziś dzień i często oddalał go od Kreacyjno-naturalnych praw, nakazów, oraz ich
wypełniania. Z tego powodu, do teraz, jedynie niewiele jednostek miało możliwość odnalezienia
właściwej ścieżki, dochodząc do tego momentu jedynie przez sumienne walki, po to by pokonać
genetycznie zmanipulowaną degenerację na swej naturalnej drodze do ewolucji. Dlatego wszystko na
Ziemi jest ukierunkowane na eliminację tego co kiedyś zostało genetycznie zmanipulowane, tak by
Człowiek mógł opuścić system słoneczny raz jeszcze, nim jego słońce umrze i cały system zniknie.
Wydarzenie to pojawi się znacznie wcześniej niż twierdzą obecnie ziemscy naukowcy.

Prawdęmówiąc, SOL już jest umierającą gwiazdą. A gdy ziemianie ponownie
wyemigrują z Ziemi, by dostosować się do swych nowych planet, dalekich i
odległych od Systemu SOL, będą musieli zaadaptować się do dominujących
warunków atmosferycznych, tak jak uczynili ich Ur-Ur-Ur-Ur-przodkowie w
przeszłości. Nowo napotkane uwarunkowania będą identyczne z tymi z czasów
Ur, gdy genetycznie zmodyfikowani ludzie oddychali zdrowym powietrzem.
Można już dzisiaj powiedzieć, że ci odlegli potomkowie ziemscy będą mieli
wyjątkową i przyjemną przyszłość.


Wiele lat przeminie nim ziemscy ludzie odnajdą dowód, że ich dawni Ur-Ur-Ur-przodkowie przybyli
do systemu SOL z obcych systemów słonecznych i planetarnych i osiedlili się na Marsie przed
wyemigrowaniem na Ziemię. Kiedy odnajdą, będzie mógł także zostać znaleziony pierwszy dowód na
to, że najwcześniejsi przodkowie rodzaju ludzkiego - genetycznie zmanipulowani ludzi, czy raczej ich
potomkowie - byli uchodźcami i wygnańcami, którzy wywodzili się z rejonu Syriusza. Dowód ten
wstrząśnie wspólnotą naukową, i bardziej nawet światem religijnym; wywoła potrzebę wielkich zmian.
Moment ten nadejdzie w głównej mierze, gdy zostaną znalezione na Marsie artefakty poprzedniej
ludzkiej cywilizacji, wraz z piramidami i rzeźbami, takimi jak tzw. twarze na Marsie, które
przedstawiają jedynie mały ułamek całego odkrycia.


Te znaleziska i przekaz dla ziemian, wiążące się z odkryciami na Marsie, przyczynią się pewnego dnia
do załamania się legendarnego obrazu, który dawniejsi przodkowie ziemian stworzyli o swym
dziedzictwie. Wielu zaprzeczających prawdzie uświadomi sobie z zatrważającą jasnością, że ziemski
Człowiek nie pochodzi z planety Ziemia i co więcej, nie jest jedyną ludzką formą życia we
Wszechświecie. Mimo że jedno proroctwo stwierdza, że pozaziemianie wylądują oficjalnie na Ziemi
piątego czerwca 1995 r., drugie proroctwo przewiduje to wydarzenie na 1998. Nie powinno się jednak
przypuszczalnie liczyć na takie wydarzenia, gdyż ziemska ludzkość jest obecnie niezdolna do
tolerowania takich kontaktów, wynikającej z nich wiedzy i związanych z nimi następstw. Jeśli
faktycznie nastąpiło by takie wydarzenie, Plejadanie wycofali by się z Ziemi, a i zatem trzymali by się
na dystans od jej mieszkańców, co Quetzal uprzednio jakiś czas temu wyjaśnił, wraz ze Sfathem, przed
nim w latach 40-tych. Należy pamiętać jednak, że te proroctwa są jedynie proroctwami, a nie
zapowiedziami. Wszystko może się więc zmienić, a proroctwa mogą się nie spełnić, dopóki nie
zaistnieją istotne warunki dla tych wydarzeń. I o to dokładnie chodzi - zawsze przy założeniu, że
wszystko wydarza się precyzyjnie i właściwie - gdyż warunkiem wstępnym do tego, by doszło do
otwartego kontaktu ludzi z obcymi rasami, to znaczy z pozaziemianami jest to, by ziemski Człowiek
zaradził szkodzie, czy zepsuciu wynikłej z genetycznych manipulacji i zmienił swą mentalność, myśli i
działania do stanu Kreacyjno-naturalnego. Wskazuje to, że szereg lat wciąż musi minąć, nim te
warunki wstępne zostaną spełnione. Do tego czasu Ziemia i jej ludzcy mieszkańcy doświadczać będą
wielorakich wydarzeń, zmian i innych rzeczy, które nie tylko są zasadniczymi dla ewolucji Człowieka,
lecz także nieuniknionymi, z powodu myśli i działań ziemskich ludzkich form życia. Z jednej strony z
całego tego scenariusza wynikają nieuchronnie liczne sytuacje, które często stanowią poważne
niebezpieczeństwo czy utrudnienie dla ewolucji Człowieka. Z drugiej strony, wydarzenia te sprzyjają
jego ewolucji, więc są absolutnie nieuniknione. Biorąc wszystko pod uwagę, oficjalne kontakty z
pozaziemianami obecnie są naprawdę nie rekomendowane, gdyż ziemskie istoty ludzkie nie są zdolne
do znoszenia rzeczywistości właściwie, w szczególności na pozycjach świecko-sekciarskich,
wojskowych, religijno-sekciarskich, ekonomicznych i politycznych. Z tego powodu oficjalne kontakty z
pozaziemianami były by całkowicie nie na miejscu, jeśli pojawiły by się w obecnym czasie, czy w
najbliższej przyszłości. Pozaziemskie kontakty w chwili obecnej realne są jedynie z jednostkami, czy
pewnymi, bardzo małymi grupami; dlatego kontakty o naturze tajnej wojskowej i rządowej są także
prawdopodobne. Wydarzenia takie jednak będą w coraz większej mierze prowadzić do publicznego
pojawiania się oszukańczych kontaktowców i obserwatorów, przedstawiających rzekomy materiał
fotograficzny, doskonale sfałszowany za pomocą komputerów. Opinia będzie im wierzyć, i wszystkim
innym oszustom, fałszerzom, szarlatanom, jednostkom tkwiącym w ułudzie i tym którzy są w stanie
zahipnotyzować wielu głupich wiernych zwolenników w sprawach dotyczących pozaziemian, Boga,
Jezusa Chrystusa, Marii i Józefa, Mojżesza i innych rozmaitych świętych i mistrzów, gdyż Człowiek
zbyt łatwo jest oszukiwany, będąc zbyt naiwnym w swym poszukiwaniu prawdy.
W rezultacie, kontakty z pozaziemianami mogą pojawić się na poziomie oficjalnym jedynie, gdy
wszystko będzie właściwie szło, a Człowiek na Ziemi będzie wystarczająco dojrzały by
zaakceptować kontakty. To wciąż wymaga więcej czasu, podczas którego
pojawi się wiele rzeczy mających związek z odkryciem dowodu na to, że istoty
ludzkie na Ziemi nie pochodzą z tej planety, a także, że nie istnieją sami we
Wszechświecie, czy tej galaktyce, Mlecznej Drodze. Rozważając wydarzenia
które dopiero mają się wydarzyć, nim przyjdzie czas pierwszych oficjalnych
kontaktów z pozaziemianami, należy ustanowić pewną chronologię
prospektywnych wydarzeń historycznych. Dlatego rozwaga dyktuje by nie
podawać dokładnych dat, inaczej mogły by z nich wyniknąć uwarunkowania,
mogące negatywnie odmienić przyszłe wydarzenia. Ponadto wielu ludzi mogło
by też ucierpieć na skutek zaburzeń świadomości, gdyż mogli by próbować zmienić sprawy, jak tylko
dowiedzieli by się o nadchodzących wydarzeniach - wydarzeniach, które nie mogą być odmienione w
jakikolwiek sposób, w jakimkolwiek kształcie i formie, gdyż są przewidywaniami, a nie rewidowalnymi
proroctwami. Nie będę zatem wspominał o żadnych datach, mimo że je znam. Z tego powodu
wyszczególnię po prostu, w chronologicznym porządku, najważniejsze nadchodzące wydarzenie, czy
raczej incydenty i zjawiska, itd., które nastąpią poczynając od 1995.
Rok ten pokaże, że katastrofy naturalne będą stale siały nieskończone spustoszenie. Wydarzenia z
nimi związane będą bardziej bądź mniej liczebne; inaczej mówiąc czasami będzie ich więcej, a czasami
mniej, lecz ogólnie nastąpi eskalacja tych incydentów. Odnośnie przeludnienia, niestety nie zajdą
żadne zmiany na lepsze; faktycznie przeludnienie się nasili. Na szerszą skalę, spodziewajcie się
zamachu stanu angażującego USA i jego prezydenta, w roku 2003, w marcu, który zaszokuje cały
świat. Ponadto coraz więcej pojawiać się będzie długich rozważań dotyczących islamskiego
fundamentalizmu, które zahipnotyzują cały glob. Powstania, rewolucje, wojny i inne rozmaite formy
niepokojów będą nasilać się straszliwie, z islamskim fundamentalizmem odgrywającym bardzo
smutną rolę w tym scenariuszu. Zdrowie ziemian jest w skrajnym niebezpieczeństwie, nie tylko ze
strony szybkiego rozprzestrzeniania się AIDS, lecz z narastających złych efektów scrapie pośród ludzi,
czego nie jedyną reperkusją jest Syndrom Creutzfeldta-Jakoba. Epidemia scrapie nasili się także
pośród zwierząt. A jeśli tego za mało, kolejna okropna epidemia zapalenie płuc wybuchnie pośród
ludzi. Mimo wysiłków by temu zapobiec, odnowi się i będzie narastać zagrożenie wojną chemiczną, od
lat praktykowaną. Podobnie z broną nuklearną i biologiczną. Niebezpieczeństwo wypadków w
reaktorach nuklearnych zwiększy się na całym świecie. Odnośnie tego tematu, Francja w szczególności
musi być niezwykle ostrożna, gdyż jedno proroctwo ostrzega przed dużą możliwością wypadku
niedaleko Lyonu, któremu można zapobiec, o ile odpowiedzialne jednostki przedsięwezmą właściwe
kroki - proroctwo można odmienić. Przez nowe ruchy czynione są pierwsze wysiłki w kierunku
promowania całkowitego braku przemocy; podczas gdy kobiety osiągają wysoką i wpływową pozycję
pośród sił świata przez uformowanie kolejnej grupy. Kiedy nagle zwiększy się masowa turystyka i
powoli lecz nieubłaganie najedzie i zniszczy pozostałe Shangrile na Ziemi, podjęte zostaną pierwsze
kroki w kierunku lotu na Marsa, lecz nie będą miały błogosławieństwa dobrego losu. Jednakże
następny lot, który nastąpi bardzo szybko, będzie miał więcej szczęścia, mimo że natrafi na pewne
trudności ze względu na nieoczekiwane problemy techniczne. Wszystko to wydarzy się krótko po tym
jak światowa niedola bezrobocia i związane z nią zło zostanie naprawione i przezwyciężone. Nastąpi
nowe gromadzenie zapasów broni, gdy światowa produkcja broni raz jeszcze przyśpieszy. Oznajmi to
pierwszą groźbę zbliżającej się trzeciej wojny światowej, przepowiedzianej proroctwem, o ile ziemscy
ludzie nie będą usiłowali odwrócić tego niebezpieczeństwa poprzez rozumowanie i właściwe myśli i
działania. Jeśli Człowiekowi nie powiedzie się działanie przeciwko spełnieniu się tego proroctwa,
zostanie zbudowana nowa i niezwykle destrukcyjna broń, która będzie miała katastrofalne skutki w
następnej wojnie światowej. Jednym istotnym czynnikiem w tym scenariuszu jest przestępcze
zaniedbywanie monitorowania Ziemi z kosmosu. Nowe bronie raz jeszcze stworzą niemałe poruszenie,
tak jak i śmierć 4 głów stanu, które umrą w przeciągu 7 dni. To więc są ostatnie znaki
niebezpieczeństwa, które przepowiadają, że w ciągu zaledwie 2 lat tych wydarzeń, wojna światowa,
której długo się obawiano, w rzeczywistości wybuchnie, o ile ziemianie ostatecznie nie uzyskają
panowania nad swym rozumowaniem by powstrzymać całe to zło. O ile to nie zostanie uczynione,
ludzkości nie uda się odnieść sukcesu w próbach protestu i bojkocie nowych śmiertelnych broni, gdyż
do tego czasu arsenały wielu narodów będą pełne po brzegi. Wydawanie praw o zabronieniu użycia
tych broni będzie nieefektowne w tym późnym stadium. Trzecia Wojna Światowa nie może być
odwrócona, jeśli Człowiekowi nie uda stać się rozsądnym! Wojna rozpocznie się przy użyciu broni
konwencjonalnej i nasili się do działań nuklearnych, chemicznych i biologicznych. Wojna światowa
rozpocznie się w listopadzie danego roku, po pięciu latach intensywnych wysiłków spędzonych
na osiągnięciu tego celu, poprzedzonych czterema latami nieokreślonych
przygotowań. Jeśli wojna rzeczywiście wybuchnie, będzie trwała przez 3 lata i
11 m-cy, więc skończy się we wrześniu czwartego roku. Do tego czasu północna
półkula Ziemi będzie w większości zniszczona przez ognie nuklearne i
promienowanie radioaktywne, które unicestwi cały świat zwierząt i roślin, o ile
Człowiek nie dopilnuje tego, by proroctwo okazało się jedynie proroctwem,
które się nie spełni. O ile to nie nastąpi, świat stanie w obliczu jakiś jedenastu
dodatkowych lat ubóstwa, nieszczęścia, głodu i mnóstwa innego zła.
Promieniowanie radioaktywne spowoduje okaleczenia i mutacje dzieci
urodzonych w tamtym czasie, a wielu tych którzy przeżyją wojnę, będzie skażonych i poparzonych
promieniowaniem. Wojenne działania chemiczne spowodują przerażające i potworne choroby skóry, a
działania biologiczne spowodują ropiejące wrzody i wiele innego zła, by nie wspomnieć o
niebezpiecznych ludzkich dziwolągach, itd. Nim to jednak jeszcze nastąpi - zawsze przy założeniu, że
proroctwo wypełni się z powodu błędów Człowieka - naukowcy odkryją zmanipulowany gen ze
starożytnych czasów w łańcuchu DNA, odpowiedzialny za szybkie starzenie się istot ludzkich.
Wydarzenia te mogą się rozwinąć jeszcze w tym roku, gdyż przygotowania na tym obszarze rozpoczęły
się już w 1994. To czy naukowcy uczynią swoje odkrycie jawnym i spożytkują swe znaleziska tak jak na
to zasługują jest jednak wątpliwe. Tak jak to teraz wygląda, nie ujawni się publicznie tych odkryć aż do
znacznie późniejszego czasu i prawdopodobnie dalej tak pozostanie przez bardzo długi czas, nim
opinia publiczna zostanie w pełni poinformowana o odkryciu. Zatem minie długi okres nim
genetyczne manipulacje zostaną odwrócone przez retromanipulacje właściwego genu. Jak na razie
naukowcy będą nieświadomi że gen, na który się natknęli jest kluczowym czynnikiem i że jest tym
szczególnym genem, który został już raz uprzednio wiele milionów lat temu zmanipulowany.
Jeśli proroctwo kolejnej wojny światowej się spełni i jeśli ziemska ludzkość natychmiast nie przemyśli
i nie przekieruje całego swego wysiłku na korzystne drogi, konsekwencje tej Trzeciej Wojny Światowej
będą kataklizmowe. Co odnosi się też do ogromnej kampanii odwetu skierowanej przeciwko tym,
którzy do wojny doprowadzili, która zostanie zainicjowana i kierowana przez spragnionego krwi
człowieka, który będzie - jakże inaczej? - kolejnym "Przedstawicielem Boga", papieżem. Ponownie,
wydarzenia te opierają się o warunek, że proroctwo spełni się przez błędy ziemskich ludzkich istot.
Wraz z topnieniem czap polarnych, zapowiada się także na Ziemi, w nie tak odległej przyszłości
kolejny ostry kryzys ekonomiczny, który rozprzestrzeni się na całym globie. I kolejna wojna globalna,
Czwarta Wojna Światowa raz jeszcze zagrozi tej planecie i całej jej ziemskiej populacji z powodu jej
własnego nierozsądku. Jednakże kilka rozsądnych jednostek jest w stanie zneutralizować to
zagrożenie, do którego znowu nakłoni wynalezienie nowych broni o wielkiej sile rażenia, które będą
materializacją broni istniejących obecnie jedynie w powieściach science fiction. Są to m.in. miotacze
śmiertelnych promieni, działa promieniowe, karabiny promieniowe, pistolety promieniowe. W czasie
tego rozwoju, trzech naukowców wytworzy niezwykle tanie źródła energii, jednak nie będą one
jedynymi nowymi formami energii, gdyż odkryte zostaną też inne, oparte na wibracje dźwięku. I
znowu, nowe i śmiertelne bronie zostaną z tego wyprowadzone. Naukowcy mają skłonność do
pożytkowania wszystkiego co dostaną w swoje ręce i z tego powodu nieodzownym jest by Człowiek
powstrzymał Efekt Cieplarniany i spożytkował jego efekty na odwrót, zapobiegając tak dalszemu
topnieniu czap polarnych. Działania te z kolei obniżą wysoko podniesiony poziom wód wszystkich
oceanów. Podczas tego okresu, ziemski Człowiek w coraz większym stopniu odda się podróżom
kosmicznym, które zaniedbywał od wielu lat. Wenus będzie szczególnie interesująca dla ziemskich
istot ludzkich w czasie tego okresu i z tego powodu Człowiek będzie rozważał wysłanie kosmicznej
kapsuły kierowanej przez człowieka na wulkaniczną planetę. Człowiek jednocześnie będzie korzystał z
nowych źródeł energii przez eksploatowanie wewnętrznych energii Ziemi. Rozwinie dwie nowe,
niebezpieczne bronie. Wysokie tony pierwszej broni, niesłyszalne dla człowieka, będą w stanie
zniszczyć każdy materiał i będą miały możliwość całkowitego zniszczenia wszystkich form życia... -
broń ultradźwiękowa innymi słowy. Druga broń będzie miała u podstaw energie wysokich
częstotliwości, które także będą w stanie zniszczyć i zabić wszystko. Odkrycia i wynalazki na polu
technologii genetycznej, czy względnie manipulacji genetycznych, będą kontynuowane, gdyż
wydarzenia muszą się rozwijać - na przekór życzeniom przeciwników genetycznych manipulacji,
którzy nawet teraz trwają przy wygłaszaniu tyrad i piekleniu się o nie. Nie jest już tak daleko do czasu,
w którym poprzez genetyczne manipulacje zostaną skrzyżowane z powodzeniem zwierzęta i rośliny, i
zostaną stworzone całkowicie nowe formy życia. W związku z tym głupi narzekający antagoniści
będą krzyczeć na próżno; powinni być wdzięczni zamiast tego, że nauka
posunęła się do stopnia, w którym manipulacje genetyczne stały się wykonalne.
Gdyż jedynie przez genetyczne manipulacje przyszłe naprawienie genetycznie
zmanipulowanej degeneracji ziemian zostanie zagwarantowane, tak że będą
mogli ponownie wpasować się w normalny rozwój negatywnego i pozytywnego.
Tajemnice Kreacji nie zostaną oczywiście rozwikłane podczas tego procesu i
pozostaną tajemnicą dla Człowieka na ową chwilę, mimo tego, że będzie
aktywnie ich poszukiwał będąc w stacjach kosmicznych poza Ziemią. Nie
znaczy to jednak, że nauka będzie nieaktywna; wręcz przeciwnie. Naukowcy
odsłonią tajemnicę grawitacji. Czyniąc to zaczną opanowywać pewne aspekty przestrzeni i masy. Lecz
tuż przed tym jak to nastąpi ziemianie rozwiną możliwości umożliwiające "odrost" ludzkim organom
dla ich przeszczepu. Organy te będą zawsze adaptowane do poszczególnego ciała ich potrzebującego,
co w rezultacie eliminuje niebezpieczeństwo odrzutu organów. W czasie tego okresu pojawi się
wznowiony ruch w sferze lotów w przestrzeń kosmiczną, poprzez które nabierze kształtu duży projekt
kosmiczny, decydujący dla ludzkości, a teoria relatywizmu Alberta Einsteina przejdzie kilka
dodatkowych modyfikacji. Jedna religia w tamtym czasie zapoczątkuje aktywność wojenną na dużą
skalę, co doprowadzi do rozwoju i użycia innej nowej, niebezpiecznej broni, która będzie zdolna do
zmiany klimatu, tzw. broń klimatyczna. Jednakże jak złymi by się nie wydawały, okresy te nie są tak
niestabilne jak 1995, rok w którym możliwe są nowe odkrycia na Marsie; i rok w którym nasiona nowej
ideologii są siane, które oddzielają ją od tradycyjnych religii. 1995 będzie też rokiem, w którym
nieznany mężczyzna dojdzie do znaczenia, a który oczaruje świat zdobywając zwolenników w sposób
bardzo podobny do łapania szczurów przez Pstrokatych Flecistów z Hamelin. Z tego powodu, w
jednym proroctwie zwany jest on łapaczem szczurów. Wydarzenia te zbiegają się z wieloma
innowacjami i odkryciami na polu technologii i nauki; gdyż rok 1995 i następujące przyniosą
niewiarygodne osiągnięcia które odmienią cywilizację. Jednym z przyczyniających się do tych
osiągnięć czynników w niedalekiej przyszłości będzie w końcu, ujawnienie i naprawienie błędu w
obliczeniu liczby Pi.


Pod wpływem uprzednio wspomnianej broni klimatycznej, cała Ziemia będzie poddana bardzo
problematycznym zmianom klimatycznym, gdy ogólne temperatury spadną, to jest spadną
dramatycznie. Rezultatem będzie zamarznięcie mas lądów i oceanów z powodu szaleństwa człowieka.
W konsekwencji zostanie rozwinięty nowy wynalazek, który napędzany przez najekonomiczniejsze
energie sztucznie ogrzeje atmosferę Ziemi. Jest to moment, w którym Japonia i Chiny odkryją, że
dominująca fizyka nie jest ostatnim słowem w wiedzy, lecz istnieją jeszcze wyższe poziomy fizyki, które
sięgają sfer materii subtelnej. Pod wpływem tego uświadomienia, nauka zostanie na pewien czas
zdyskredytowana. Niemniej eksploracja kosmosu będzie kontynuowana, a nowe światy w tym procesie
odkrywane; nowa Ziemia, która będzie odpowiednia dla ludzkich ziemian. Właściwy okres, w którym
rozpoczną się podróże kosmiczne, z wieloma związanymi z nimi odkryciami zacznie się jednak już w
niedalekiej przyszłości. Ogólnie ekspedycje w kosmos będą udane, tj. ziemianie odkryją, czy raczej
zlokalizują, starożytne ludzkie ślady i skutki pozostawione na Marsie. Będzie to przedstawiało
dostateczny dla ziemian powód do budowy, renowacji i wypuszczenia w powietrze nowych statków
kosmicznych, z jeszcze większymi zasięgami lotów kosmicznych, by dokonać jeszcze większych,
bardziej interesujących, a zwłaszcza bardziej znaczących odkryć. Początkowo te statki kosmiczne będą
podróżowały w relatywnie długich okresach czasu, nim nie zostanie wynaleziony system napędowy,
który uczyni możliwymi podróże kosmiczne w superszybkości, bez przesunięć czasowych. Statki
kosmiczne osiągające prędkości wyższe od prędkości światła, a nawet prędkości kilka milionów razy
wyższe od prędkości światła, pewnego dnia będą regułą. Lecz nim to się stanie, minie kilkaset lat,
nawet tysiąclecia. Wciąż jednak wspomniane uprzednio wydarzenia pojawią się w niedalekiej i nieco
dalszej przyszłości i ludzkość nie będzie czekała już zbyt długo; nawet starsi ludzie żyjący dzisiaj
doświadczą początku tych przewidywań. Odkrycie, renowacja i wznowione operacje na starożytnych
pozaziemskich artefaktach i bazach na Marsie pojawią się w nieodległej przyszłości i także znacznie
później w innych miejscach, gdzie zostaną dokonane przez naszych bardziej odległych potomków.
Wydarzenia te są jednak też powiązane z poważnym niebezpieczeństwem, gdyż na Ziemię przez
podróże kosmiczne będą sprowadzane niebezpieczne choroby i epidemie, wraz z niezmiernie
zawziętym 'wilkiem' jak tą grozę nazywa jedna przepowiednia, który może być przerażającym
zwierzęciem, bądź śmiertelną epidemią. Definicja "wilka" nie jest jeszcze jasna i jej wyjaśnienie wciąż
nierozstrzygnięte. Według przepowiedni, ten śmiertelny czynnik zostanie wprowadzony czy
zaniesiony na Ziemię przez zwykłe podróże kosmiczne, bądź przez łamiące prawo podróże
kosmiczne. Ponadto, na odległe dni przepowiedziane jest odkrycie nowej i
bardzo znaczącej substancji; takiej, która przyniesie wielką korzyść dla
człowieka - o ile będzie w stanie użyć jej dla własnego pożytku. Cały ten
scenariusz pojawia się w czasie, gdy nowy porządek istniejący na Ziemi, w
niekosztowny sposób, zadowala wszelkie potrzeby człowieka. Zostanie
wynaleziony i wyprodukowany nowy, podobny do kombinezonów ubiór dla
ludzi, który umożliwi Człowiekowi swobodne latanie w powietrzu, bez pomocy
żadnych innych urządzeń. Jednakże zaledwie trzy dekady przed tym
wydarzeniem, zostanie odkryty trzeci kod informacji DNA w ludzkim ciele i
zostaną podjęte pierwsze konkretne kroki w kierunku wyeliminowania chorób u starszych, chorób
serca i zużywania. Po około 25 latach, wysiłki te okażą się udane. Jednocześnie, jak podjęte zostaną
odpowiednie kroki, pojawi się możliwość zrealizowania bezklasowego społeczeństwa, oraz
technologiczno-biologiczne warunki, do zajęcia się ogólnoświatowym oczyszczaniem
zanieczyszczonych rzek, jezior i oceanów. Ten godny pochwały postęp zostanie jednak zanegowany,
przez skrajnie niebezpieczny wynalazek mający formę broni biologicznej; będzie siał okropne
spustoszenie wywołując natychmiastowe starzenie się u ludzi i zwierząt (w sekundach). Krótko później
pojawi się okres "nocnego świtania", jak twierdzi kolejna przepowiednia. To "nocne świtanie" będzie
nowych osiągnięciem technologicznym, przez które ciemna strona planety Ziemia zostanie oświetlona
sztucznym słońcem przyczepionym do stacji kosmicznej; urządzenie to nie wytworzy pełnego światła,
lecz jasne, podobne do świtania warunki.


Sztuczne słońce na niebie obwieści faktycznie nową erę, Erę Podboju Kosmosu na wielką skalę. Od
tego czasu podróże kosmiczne definitywnie staną się komercyjnymi, zmieniając się w znaczącą,
potężną instytucję, dzięki której Człowiek, poprzez naukę podąży śladem tajemnicy Kreacji, a wraz z
nią do źródeł życia i całego istnienia. Oczywiście wydarzenia te uczynią naukę znów bardzo poważaną,
szczególnie że związana będzie z instytucją podróży kosmicznych, która będzie kontrolować
naukowców. Ostatecznie nie pójdzie to dobrze i zdarzy się tak jak musi: Ta instytucja podróży
kosmicznych będzie coraz bardziej ignorowała ziemskie rządy i naukę, traktowała ich nieuczciwie
stwarzając ponownie konflikty, które stanowić będą dobre podwaliny do nowej wojny. Wszystko to
wejdzie w grę zaledwie 15 lat po tym jak zostanie wyizolowany i zneutralizowany gen starzenia, gdy
biologiczny proces ludzkiego starzenia zostanie w dużej mierze przezwyciężony, a związane z tym
dawne wadliwe genetyczne manipulacje ostatecznie naprawione. Wybuchnie stanowiąca dotychczas
groźbę nowa wojna i będzie trwała około 40 lat. Podczas tego okresu, bądź 6 lat wcześniej, ludzie będą
po raz pierwszy zamieniani w maszyny, tj. roboty, przez podłączenie ich systemu nerwowego do
mikroskopijnych elektroniczno-biologicznych urządzeń i maszynerii, która będzie służyła do ich
kierowania. Spowoduje to wielkie problemy około 85 lat później, gdy ówcześnie potężni naukowcy
zaczną odgrywać "Boga", tak jak w najwcześniejszych czasach, i stworzą nowe hybrydy pomiędzy
ludźmi i zwierzętami przez genetyczne alteracje. Ci nowi "pół-ludzie" zadeklarują solidarność z
robotycznymi ludźmi. Lecz nim to nastąpi, przeminie dalsze 80 lat od kreacji robotycznych ludzi, o
czym już wspomniałem. Wraz ze stworzeniem robotycznych ludzi, zostaną skonstruowane inteligentne
biologiczno-elektroniczne podobne do maszyn roboty. Zostanie zbudowana gigantyczna stacja
kosmiczna, w której będzie żyła duża ilość ludzi, podczas gdy stacja podróżować będzie po swej orbicie
wokół Słońca.


Z powodu wewnętrznego nastawienia Człowieka, wzbudzonego jego degeneracją, pojawią się wojny i
rewolty na Marsie. Wydarzenia te nastąpią, gdy ludzie po naradzie z pozaziemianami, skonstruują
budynki mieszkalne pod oceanami, które będą niebezpiecznie kolidowały z ekologiczną równowagą
oceanów, mas lądowych i powietrza. Ponownie powstanie czas, gdy zostanie wynaleziona kolejna,
nowa, niebezpieczna, śmiertelna broń, która będzie dezintegrowała kości form życia. Jednocześnie
sztuczne słońce stworzone około pięćdziesięciu lat wcześniej zdryfuje ze swej orbity i w okresie
zaledwie siedemdziesięciu dwóch godzin opadnie na Ziemię. Okres rotacji Ziemi i jej orbita wokół
Słońca zostanie wtedy zmieniona, co będzie spowoduje skrócenie długości lat, dni i nocy. Niestety
będzie to też czas, w którym pojawi się pierwszy konflikt kosmiczny - wojna kosmiczna - pomiędzy
ziemianami i tymi ludźmi, którzy wyemigrowali do tego czasu na Marsa. Uszkodzona zostanie
gigantyczna stacja kosmiczna na orbicie za Słońcem. W tym czasie zostanie przemyślana nowa
ziemska chronologia, gdyż zmienione długości dni i pór roku na Ziemi nie mogły być użytkowane w
starym systemie.


Ziemska ludzkość już teraz pod czarem religii i sekt religijnych, pozostanie
oczarowana przez kilka jeszcze stuleci. Po założeniu nowej ziemskiej
chronologii na pierwszy plan wysunie się założyciel nowej religii, który odwoła
chrześcijańską niedzielę, islamski piątek i żydowski Sabat, po to by ustanowić
nowy rozkład świąt. W ramach eksperymentu pieniądze zostaną na krótko
zniesione, lecz trwać będzie tajny handel wartościowymi dobrami, takimi jak
cenne metale, diamenty i inne towary. Jakiś czas później szaleni ziemianie
odmienią nieszczęśnie atmosferę Ziemi w okropny sposób.


Nastąpi kolejna wojna na Ziemi, gdyż ziemianie zawiodą w próbach stania się bardziej pokojowymi i
inteligentnymi. Przyszłość nie przyniesie niczego pozytywnego jeśli chodzi o naukowców, gdyż
rozpoczną do tego czasu wykonywanie swych pierwszych genetycznych manipulacji na ludziach i
zwierzętach i będą tworzyć istoty, tak zwanych "pół-ludzi", których stworzą przez skrzyżowanie ludzi
ze świniami, a następnie będą ich szkolić jako maszyny do walki. Istoty te będą wysyłane na wojny, a
także będą wykonywać różnorodne zadania w kosmosie. Jednakże sytuacja taka nie będzie długo szła
dobrze. Istoty te sprzeciwią się swym twórcom, tak też jak w przypadku robotycznych ludzi, którzy
będą mieli ramiona i nogi amputowane, tak by ich system nerwowy stał się żywym urządzeniem
nawigacyjnym dla statków kosmicznych i każdego typy broni, maszynerii i ziemskich pojazdów, by
wymienić tylko niektóre. Pojawi się człowiek, który przedstawi uniwersalne nauki dla całej ziemskiej
populacji. Odniesie godny uwagi sukces, mimo że istniejące religie i sekty religijne wyjdą z globalnymi
przeciwdziałaniami - co miało miejsce od czasów starożytnych. Nauki te będą zawierały nauki o duchu,
a jakieś czterdzieści lat później, nauki o reinkarnacji zostaną rozprzestrzenione na cały świat i
zaakceptowane przez istniejące religie. Jednakże nim to nastąpi dojdzie do kilku nieprzyjemnych
spotkań z pozaziemianami, które mogą zakończyć się satysfakcjonującą unią, w zależności od tego jaki
kierunek podejmie Człowiek; podjęcie złego kierunku poskutkuje nieprzyjemnymi, możliwe że i
niebezpiecznymi perspektywami. Przez interwencje technologiczne, Człowiek będzie powoli uczył się
zapobiegania katastrofom naturalnym. W szczególności wulkany zostaną udobruchane, a ich
aktywność kontrolowana, tak jak i wpływy warunków pogodowych. Wzbudzone wynalezieniem, czy
raczej odkryciem nowych i bardzo cennych źródeł energii i ze względu na prawo do ich posiadania,
ponowione zostaną wojny na Ziemi. Pojawią się także problemy w ludzkiej populacji z powodu
względnej nieśmiertelności człowieka, to jest zwiększenia długości życia do 350 - 450 lat. Zwiększenie
długości życia doprowadzi do stale zwiększających się problemów przeludnienia i wielu innych
dalszych przeszkód, w które włączyć można migracje, które zaowocują nowymi typami skrzyżowanych
ludzi. Pośród nich będzie znajdowała się grupa, zwąca siebie Euroazjatami. Zażądają regionu Eurazji
na swój dom, w czasie gdy "pół-ludzie", ci ludzie-zwierzęta, genetycznie zmanipulowane stworzenia i
robotyczni ludzie będą stwarzać niewiarygodne problemy. Problemy te doprowadzą do opłakanego
podupadnięcia każdego programu kosmicznego, niemal powodując kompletny zastój w podróżach
kosmicznych. Pojawi się problem, z powodu odmowy robotycznych ludzi i pół-ludzi do kontynuowania
pracy dla normalnych istot ludzkich i z powodu ich niechęci do kontynuowania życia w uległości i do
bycia wykorzystywanym jako żywe urządzenia manewrujace statkami kosmicznymi, pojazdami,
wyposażeniem, maszynami wojennymi i podobnymi innymi urządzeniami. Wydarzenia te pojawią się
w czasie, gdy zaczną się zmiany klimatyczne na Ziemi, spowodowane zauważalnym osłabieniem
aktywności Słońca na skutek redukcji w nim fuzji nuklearnych.


Pragnienie eksploracji ziemskiego Człowieka nie zna granic i w rezultacie przedostanie się on nawet
głębiej w kosmos: niestety tendencja ta spowoduje także reperkusje. Pojawią się nieuniknienie
nieoczekiwane katastrofy, gdyż przepowiednia stwierdza, że w niedalekiej przyszłości ziemski
Człowiek zmierzy się z jakimś niezwykle przerażającym zjawiskiem podczas swych ekspedycji
kosmicznych, które przysporzą mu dużych i trudnych przeszkód. Jedno wydarzenie nastąpi
przypuszczalnie dwadzieścia lat później, gdy zostanie osiągnięta przerażająca i definitywna konkluzja,
że Słońce faktycznie jest umierającą gwiazdą. A kolejne trzydzieści pięć lat później, ziemskie istoty
ludzkie staną twarzą w twarz z nową grozą, gdy jeden z ich statków eksploracyjnych przywiezie z
powrotem ze sobą na Ziemię śmiertelną epidemię, która pozostawi naukowców medycznych
całkowicie bezradnymi. Do tego czasu, Człowiek od trzydziestu pięciu lat będzie miał wiedzę o istocie
Kreacji; podobnie zostanie zrozumiana prawda, że negatywy i pozytywy przedstawiają w sobie równe,
niezależne jednostki, mimo że tworzą też doskonałą jednostkę gdy są połączone. Ten wspomniany
statek kosmiczno-eksploracyjny wystartuje krótko po tym rozpoznaniu, po czym napotka na wielką
grozę. Wyposażony w całkowicie nowy system napędowy, statek ekspedycyjny będzie miał za
zadanie udać się w kosmos, by osiągnąć rodzinne planety pochodzenia
pierwszych genetycznie zmanipulowanych ludzi. Przedsięwzięcie takie będzie
całkowicie nieodpowiedzialne ze strony ziemian tego okresu. Z jednej strony
będą dalej pozostawali w pułapce swej genetycznie zmanipulowanej
degeneracji, a z drugiej, w swej megalomanii mocno nie docenią
niebezpieczeństw kosmosu i obcych światów. Staną się świadomi swej porażki
dopiero w połowie drogi do planet rodzinnych genetycznie zmanipulowanych
ludzi, gdy ekspedycja zostanie skonfrontowana z przerażającym pozaziemskim
życiem. Ostatecznie, taka ekspedycja kosmiczna będzie realna, jedynie gdy
aparatura technologiczna, maszyneria, wszelkie instrumenty elektroniczne i wiele innych
przedmiotów z tego okresu, nie będzie już obsługiwana i pilotowana przez istoty ludzkie. Urządzenia
technologiczne zostaną zaopatrzone zamiast tego w niezależną, biologiczną inteligencją, która sprawi,
że cały pilotaż i obsługa będą niemal nieomylne. Robotyczni ludzie dalej wykonujące te funkcje w
tamtym czasie, zbuntują się przeciwko tej zmianie rzeczy. Jednocześnie, ziemskie podróże kosmiczne
osiągną szczyt swego rozwoju wraz z rozwojem badań i wkrótce dalsze dedukcje i rozwiązania ujawnią
kolejne tajemnice materii. Z tym postępem zbiegną się rządy robotycznych ludzi pod przewodnictwem
kogoś z ich własnych szeregów, kto będzie wrogiem wszelkich ludzkich form życia i spowoduje wielkie
poruszenie, mimo że umrze bardzo krótko po tych wydarzeniach. Podczas tego samego okresu, raz
jeszcze megalomańscy naukowcy dadzą niezwykłe przedstawienie wytwarzając gigantyczne drugie
słońce. Mimo że ta grupa naukowców będzie nieliczna, niemniej w niebezpiecznym eksperymencie
podpalą jedną z planet SOL, która będzie płonąć przez siedem dni i błyszczeć w systemie SOL jako
drugie słońce, nim spłonie i zgaśnie. Jowisz i Saturn mogły by być równie odpowiednimi kandydatami
na ten eksperyment, gdyż są one niepełnymi miniaturowymi słońcami, co czyni zbytecznym dalszy
wybór planet na to przyszłe szaleństwo. Pojawi się wielki postęp w badaniach mózgu w tym samym
okresie, włączając w to implantacje mikromodułów w ludzką i zwierzęcą skórę głowy. Mikromoduły
przejmą wykonawstwo wszelkich funkcji nawigacyjnych mózgu. W tym czasie, daleko od Ziemi,
sztuczny świat w innym obcym systemie słonecznym zostanie zaludniony przez ogromną falę migracji,
która wyniknie ze stałego, nierozumnego wzrostu ziemskiego przeludnienia. Robotyczni ludzie w tym
czasie, staną się niebezpieczni dla normalnych istot ludzkich, przez ich własne rozradzanie i płodzenie
wielu potomków. Z powodu genetycznych zmian, potomkowie ci będą się rodzić bez ramion i nóg, z
już odkrytymi zakończeniami nerwów. Pozwoli to na łatwy dostęp do zakończeń nerwowych na ich
krańcach, które następnie mogą być przyłączane bezoperacyjnie do różnych urządzeń i maszynerii, itd.
Robotyczni ludzie staną się prawdziwym utrapieniem dla normalnych ludzi, gdyż będą posiadali
niewidzialne, przynależne świadomości moce. Z czasem dalej je rozwiną przez ponadnormalne
stosowanie swej świadomości, przez co mózg, przez unikalne, drobiazgowo skonstruowane generatory
energii, zostanie obdarzony specjalnymi energiami z zewnątrz. Wszystko to pozwoli siłom
świadomości działać na rekordowych poziomach.


Przyjdzie czas, w którym dalsze potężne zmiany będą miały miejsce w systemie SOL, kiedy fuzje
nuklearne Słońca się zmniejszą. Zaprawdę, nie tylko całe pole grawitacyjne stanie się nie do zniesienia
gdy się zmieni, lecz normą dnia powszedniego staną się zmiany klimatyczne na dużą skalę.
Wydarzenia te pchną naukowców ku przyśpieszeniu działań, gdyż będą chcieli znaleźć metodę
przeciwdziałania negatywnym konsekwencjom Słońca. Konsekwencje te faktycznie zamanifestują się
znacznie szybciej niż przewidywano i zaprzeczą starym jak millenia błędnym założeniom naukowym.
Dopiero wtedy ludzie poprawnie sobie uświadomią, że Słońce jest umierającym ciałem niebieskim i że
koniec systemu SOL tym samym został już określony. Niemniej Słońce będzie dalej istnieć przez
kolejne miliardy lat, lecz wtedy będzie martwą gwiazdą, która ostatecznie zostanie pochłonięta i
zniszczona przez Czarną Dziurę. Zatem naukowcy będą działać w gorączkowym pośpiechu. W tym
procesie odkryją, że podstawa liczby 'pi' została źle obliczona. Przez wyeliminowanie błędu w 'pi' i
poprawiając przyszłe obliczenia oparte o 'pi', naukowcy ze swą zadziwiającą, wysoko zaawansowaną
technologią będą mieli możliwość udostępnienia ludziom Ziemi niewyobrażalnych energii. Zostanie
to osiągnięte przez odwrócenie i wykorzystanie przez ziemian energii z Czarnych Dziur systemu
Mlecznej Drogi. Jednak naukowcy w tamtym czasie dalej nie będą w stanie podróżować do centrum
naszej galaktyki by zaszpuntować istniejącą w tym regionie Czarną Dziurę. Jednak nie będzie
koniecznym podróżowanie do centrum naszej galaktyki, przynajmniej w tym określonym czasie, gdyż
pobliskie obiekty wyprodukują dostateczną energię dla potrzeb Ziemi. To nowe źródło energii,
faktycznie sam typ tej energii, umożliwi ziemianom rozwinięcie nowych form podróży kosmicznych. W
ślad za ekspansją tych wynalazków rzeczywistością stanie się parametr podróży i transportu,
który przed 1995 i długo w przyszłość zwany był fantazją: Podróż w czasie. To
Odkrycie/wynalezienie z kolei umożliwi Człowiekowi na podróż zarówno w
przeszłość, jak i przyszłość, oraz w bezmiar Wszechświata, coś co wcześniej
było niemożliwe. Pokłosiem tych wydarzeń będzie odkrycie, bez wątpienia,
nowych form ludzkiego życia, a ludzie z Ziemi dowiedzą się od tych
pozaziemian o niezgłębionych sprawach, gdyż ci ET będą posiadały znacznie
większą inteligencję od tej ziemian. Rozwój na każdym polu będzie postępował
szybko, czego rezultatem będzie kreacja sztucznej, biologicznej inteligencji,
która zostanie użyta do prowadzenia i obsługi całej aparatury, urządzeń,
elektroniki, maszynerii, włączając w to latające statki i pojazdy. Od tego czasu nie trzeba będzie się
martwić o to, że te biologiczne inteligencje staną się niezależne by później zagrozić ziemianom, co
stanie się w przypadku robotycznych ludzi, którzy dłużej nie będą do niczego przydatni i będą
eksterminowani bez żadnych ceregieli.


Wtedy nadejdzie czas, w którym wszystkie stacje kosmiczne i satelity orbitujące wokół Ziemi, Marsa i
Wenus rozbiją się. Będzie to rezultatem wciąż obniżającej się aktywności Słońca, zmienionej do
takiego stopnia, że pojawią się monumentalne zmiany grawitacyjne na wszystkich planetach, nawet na
samym Słońcu. Naukowcy będą pracować na rekordowych poziomach by znaleźć wyjście z tych zmian,
lecz nie powiedzie im się. Jednak odniosą sukces na tyle, na ile odkryją niezwykle ważny czynnik w
formule Kreacyjnej. Odtąd inne niebezpieczeństwo z kosmosu zagrozi ziemskiemu światu, tym razem
z głębi centralnego Wszechświata. Jednak niebezpieczeństwo tego zagrożenia stanie się oczywiste
dopiero znacznie później. Nim to nastąpi, ziemscy ludzie umieszczą sztuczne słońca na orbicie wokół
Ziemi, aczkolwiek znacznie dalej poza normalną odległością. Ziemianie nie będą mieli wiele szczęścia
także z tymi satelitami, gdyż jedno ze sztucznych słońc zacznie się żarzyć z powodu ciężkich uszkodzeń
i spali duże regiony na Ziemi. Następstwa tych wydarzeń z kolei zagrożą ziemskiej atmosferze i pojawi
się niedostatek tlenu, który doprowadzi do światowych zamieszek. Z tej katastrofy wyniknie inna, gdyż
spalony ląd i brak tlenu nie mogą także pozostać bez konsekwencji. Katastrofa dotknie ekonomię i cały
przemysł przetwarzania jedzenia, czego rezultatem będzie głód, taki jakiego świat nigdy nie widział,
ani nie doświadczył na przestrzeni minionych tysięcy lat. Będzie to oznaką początku końca
konwencjonalnych podróży kosmicznych, gdyż zaledwie dekadę później podróże w czasie dzięki
zaawansowanej technologii staną się rutyną. Miliony lat świetlnych zostaną połączone, tj. przebyte,
bez żadnej straty czasu, a ludzkie istoty już nie będą dłużej doświadczać ograniczeń w pokonywaniu
odległości. Jest to także czas, gdy badania geriatryczne, przez genetyczne wsteczne manipulacje,
uwolnią ludzką populację od przekleństwa przedwczesnego starzenia; przekleństwa które zostało
spowodowane dawno temu, w pierwszych genach ludzi walki, przez manipulatorów genami,
"twórców-panów". Te wsteczne manipulacje umożliwią Człowiekowi jeszcze dłuższe życie od tego
uzyskanego przez ziemskich genetyków przez wcześniejsze procedury, dzięki którym spodziewany czas
życia ludzkiego zwiększył się do średnio czterystu lat. Te nowe osiągnięcia dadzą niezwykle długi
spodziewany czas trwania ludzkiego życia liczony w tysiącach lat. W następujących kilku latach
przyjdzie czas, gdy inteligentni mieszkańcy oceanów zaczną kontaktować się z istotami ludzkimi i
komunikować się z nimi, przez co zostanie ustanowiona nowa rasa mieszkańców Ziemi. Wtedy
nastanie czas, gdy zaczną się niesnaski z mieszkańcami Marsa, co skończy się aktualnym
przypuszczeniem ataków na kolonie. Po tych wydarzeniach nastanie piętnaście lat względnego
spokoju, przynosząc w końcu dobry los ludzkim mieszkańcom Ziemi w ich poszukiwaniu swych
faktycznych źródeł pochodzenia. Ziemska ekspedycja kosmiczna przeniknie do rejonów Syriusza i
odkryje, czy raczej zlokalizuje tam dowód Ur-Ur-Ur-dziedzictwa istot ludzkich na Ziemi, którzy
uprzednio byli rozmnożeni przez genetyczne manipulacje, w pradawnych czasach, przez "twórcówpanów"
z Syriusza. Odkrycia te ujawnią, że przez wiele tysiącleci przodkowie Ziemian uciekając,
długimi krętymi ścieżkami, znaleźli system SOL i zaczęli się tam osiedlać. Tak ludzkość na Ziemi
ostatecznie odnajdzie kierunek wstecz do źródeł pochodzenia - co oczywiście nie rozwiąże nagle, w
jakiś sposób problemów ludzkości. Oczywiście z tym odkryciem związane będą też kontakty z bardzo
dalekimi przodkami dawnych "twórców-panów", oraz innymi inteligencjami z Syriusza, które do tego
czasu dłużej nie będą prowadziły pościgu i rzezi genetycznie zmanipulowanych potomków, ziemian.
Kontakt natomiast doprowadzi do współpracy, skutkując ostatecznym odwróceniem uprzednich
genetycznych manipulacji. Działania te z kolei zaowocują narodzinami nowych potomków, którzy będą
normalni i już nie zdegenerowani. Koło ostatecznie się zamknie i Człowiek zostanie prawdziwą istotą
ludzką, w równowadze z tym co negatywne i pozytywne.


Rezultatem odwrócenia tych dawnych manipulacji genem degeneracji, oraz
stale wzrastającego przeludnienia, przyśpieszonego nawet przez niezwykłą
ludzką długowieczność, będą plany likwidacji tych ludzi, na których
odwracające manipulacje genetyczne nie były jeszcze przeprowadzone, na
Ziemi oraz innych światach skolonizowanych przez Ziemian i stacjach
kosmicznych przez nich zamieszkiwanych. Likwidacja nastąpi w taki sam
sposób, jaki był uprzednio proklamowany i wymagany przez odpowiedzialne
jednostki już dawno temu: Ogólnoświatowe zatrzymanie ilości narodzin w
siedmioletnim cyklu. W tych ramach, jedynie rodzice których degeneracja
została uprzednio zlikwidowana przez genetyczne wsteczne manipulacje, będą mieli pozwolenie na
prokreację. Tak więc jedynie te jednostki będą prawnie upoważnione do płodzenia jakiegokolwiek
potomstwa. Nielegalne ciąże będą oceniane jako najwstrętniejsze przestępstwo, przez które winne
strony będą karane śmiercią. Ten pomysł stanie się prawem przed którym nie można uciec, tylko pięć
lat przed okresem, w którym całkowita zwierzchność nad Ziemią zostanie złożona w ręce sfery
administracyjnej sojuszu Syriusza i stamtąd egzekwowana. Niemniej w tych odległych dniach,
naukowcy na Ziemi będą ambitni; wypełnią nowe cele, dojdą do nowych odkryć i pojmą ostatnie
tajemnice chemii. Pomimo niezwykłej wiedzy, którą pozaziemskie inteligencje przekażą ziemianom,
dużo jeszcze tajemnic dotyczących wszystkiego pozostanie niezgłębionych czy nierozwikłanych.
Dlatego będą kontynuowane badania we wszelkich aspektach, włączając w to astronomię, a naukowcy
będą później penetrować centrum Mlecznej Drogi, by odkryć sekrety jej i Czarnej Dziury.
Aktywność Słońca będzie przyczyniała coraz więcej trosk, gdy będzie stawała się zauważalnie słabsza i
niezdolna do dostarczenia wystarczającej energii do zaopatrzenia Ziemi i Marsa w światło i ciepło. W
tych odległych, przyszłych czasach, sztuczne słońca będą rutynowo krążyły wokół Ziemi, w znacznej
odległości, tak by rozjaśnić i ogrzać jej powierzchnię. Ta sytuacja także nie pozostanie pomyślną jak
można domyślić się z wydarzenia, które pojawi się siedemdziesiąt lat po tym jak kara śmierci za
nielegalną prokreację stanie się prawem, gdy dwa z tych sztucznych słońc niszczycielsko zderzą się ze
sobą wywołując ciężkie szkody.


III. DALSZE PRZEPOWIEDNIE


To są więc całościowe przepowiednie dla przemijających kolejnych stuleci, gdzie kolejność tych
wyliczeń została w jakiś sposób przemieszana i jedynie najważniejsze przyszłe wydarzenia są tu
wspomniane. Oprócz tych wydarzeń wystąpi równolegle wiele innych rzeczy, np. politycznej,
wojskowej, religijnej, naukowej, ewolucyjnej i kosmicznej natury; przewidywalnie ziemski socjalny
stan spraw, wciąż przeważający w 1995 roku będzie zniesiony i zastąpiony nowymi programami, gdzie
jednostka dłużej nie będzie już musiała wnosić składek ze swoich osobistych finansów na swój starczy
wiek, gdyż społeczeństwo, czy raczej stan federalny będzie za to płacić. Bardzo niedrogie źródło energii
zwiększy produkcję i zaopatrzenie w żywność do punktu, w którym żywność będzie mogła być
dystrybuowana bez opłat. Będzie generowanej więcej tej niedrogiej energii niż Człowiek na Ziemi
będzie mógł zużytkować. Koszt życia spadnie zatem niemal do zera. Plany emerytalne, na przykład,
wraz z innymi systemami podtrzymania finansowego staną się zbędne, przynajmniej dlatego, że
praktycznie nie będzie potrzebny żaden przychód by się utrzymać. W tym momencie pieniądze stracą
całkowicie swą wartość z tych samych powodów, za wyjątkiem spełniania osobistych przyjemności, tj.
aktywności rekreacyjnych i hobbystycznych. Niemniej działania takie nie dadzą rozwiązania każdego
problemu monetarnego do stopnia, w którym pieniądze zostaną całkowicie wyeliminowane jako
prawny środek płatniczy raz na zawsze. Ludzie z Ziemi będą stale pochwyceni swymi myślami o
używaniu pieniędzy, w niedalekiej i bardziej odległej przyszłości; i wiele setek lat będzie naznaczonych
ich użyciem, mimo że zostaną zainicjowane dwie próby całkowitej eliminacji pieniędzy. Wysiłki te są
jednak skazane na niepowodzenie, jako że Człowiek po prostu nie chce odłączać się bliskiej przyszłości
od pieniędzy i dóbr. Z tego powodu wszelkie związane z tym wysiłki będą podkopywane, gdyż złoto,
srebro, platyna, pallad i inne cenne, wciąż nieodkryte metale, drogie kamienie, biżuteria i inne
przedmioty będą sprzedawane nielegalnie, co doprowadzi w końcu do upadku prób zniesienia
pieniędzy. Pieniądze ostatecznie mogą zostać prawnie zabronione w odległej przyszłości; podobny
postęp także jest przesądzony w nieodległej przyszłości, gdy zniesiona zostanie hodowla zwierząt.
Genetycy ostatecznie odkryją metodę umożliwiającą roślinom produkowanie zwierzęcych
protein wymaganych przez ludzi. Naukowcy w końcu uświadomią sobie, że
poprzez manipulacje genetyczne proces ten jest faktycznie możliwy.
Uświadomienia tego można spodziewać się bardzo niedługo, mimo że
uchwalenie tego pojawi się dopiero znacznie później. Winą za to opóźnienie
można obciążyć labiedzących przeciwników genetycznej manipulacji, który
szaleńczo i niezrozumiale przeciwni są technologii genetycznej i manipulacji
genami. Labiedzący anty muszą zatem być winieni o ciężar nakładany na życie
przez długotrwałą masową hodowlę, masowy transport i masowe tortury
miliardów zwierząt. Rozwiązania przyniesione przez produkcję białka roślinnyzwierzęcia
i doskonale akceptowalnego substytutu mięsa, mogły być wprowadzone długo wcześniej,
przez wprowadzenie na rynek technologii genetycznych w dostawach żywności, gdyby dekady
szalonego wysiłku anty-biadolących nie blokowały tych działań. Wina za cierpienia wielu miliardów
zwierząt musi być kierowana w stronę tych idiotycznych skarżących się, nim ostatecznie nie zostaną
zmuszeni do zamilknięcia i trzymani w milczeniu. Dopiero wtedy zło masowej hodowli zwierząt i
wszelkie inne związane z nią męki zwierząt zakończą się.


Przepowiednie też nie wspomniały o tym, że naukowcy wkrótce uświadomią sobie, że atmosfera Ziemi
naprawdę nie sprzyja przedłużeniu ludzkiego życia. Mimo że wspomina się w przepowiedniach o
adaptacji potomków genetycznie zmanipulowanych ludzi do atmosfery Ziemi, nie jest dana żadna
informacja o naukowcach odkrywających to, że atmosfera Ziemi jest nieodpowiednia dla istot ludzkich
i fakcie, że przyczynia się w dużym stopniu do szybkiego procesu starzenia. Ponadto nie wspomina się
o odkryciach naukowych, które przypuszczalnie doprowadzą niedługo do produkcji powietrza, które
jest bardziej zdrowe i dobroczynne dla ludzkiego ciała niż wcześniejsze. Powietrze to będzie miało
inny, jednakże bardziej odpowiedni skład i będzie dostępne w sprzedaży zarówno w butelkach dla
użytku osobistego, jak i też jako "małe przedłużacze życia". Obecnie proporcja tlenu-azotu w ziemskim
powietrzu jest nie tylko nieodpowiednia, lecz także jego zawartość tlenu jest o wiele za niska i zawiera
ono różnorodne niebezpieczne gazy wdychane przez ludzi.


Odnośnie samej Ziemi, faktem nie wspomnianym w przepowiedniach jest to, że wszyscy razem
naukowcy, nie byli świadomi tego, że planeta nie rozszerzała się przez tysiąclecia przez akumulację
opadającego pyłu gwiezdnego i meteorów, itd., lecz że niedostrzegalnie rozszerzała się wewnętrznie.
Znaczy to, że niedostrzegalny proces ekspansji trwa od tysiącleci, przy czym, powoli lecz pewnie,
wewnętrzne bogactwa Ziemi są transportowane na powierzchnię. Z czasem ten proces ekspansji
przyśpieszy w korelacji z obniżającym się tempem fuzji nuklearnych Słońca, przez co całe pole
grawitacyjne w całym tym systemie słonecznym się zmieni, w szczególności pole grawitacyjne planet.
W przepowiedniach dotąd poczynionych, wspomniane zostało odkrycie przez ziemian podróży w
czasie i możliwości wtargnięcia do przyszłych i przeszłych wymiarów. Jednak nie poczyniono
wzmianki o odkryciu i zlokalizowaniu innych wymiarów i objawieniu dla człowieka niewyrażalnych
możliwości. Jednak ponownie, wiele niebezpieczeństw będzie związanych z ich odkryciami; niektóre
będą natury fizycznej, podczas gdy inne będą rezultatem spotkań z inteligencjami z innych wymiarów.
Dlatego wybuchną na nowo konflikty i urzeczywistni się wiele wydarzeń, które były uprzednio
lekceważone jako fantazje science-fiction. Dużo jeszcze walk o władze i rewolt nastąpi na Ziemi, nawet
w czasach, gdy rządy nie będą już rezydować na tej planecie, lecz będą orbitowały w stacjach
kosmicznych otaczających ją. Rządy te nie znajdą tam bezpiecznej przystani na długo, gdyż niektóre
przepowiednie wspominają, że rządzący zostaną tam obaleni. Przez błędy i machinacje naukowców,
ponownie nastąpią złe czasy, w których Człowiek korzystać będzie z usług zwierząt kryjących dużo
negatywności, okrucieństwa i degeneracji. Uwarunkowania te zostaną postawione przed Człowiekiem i
sprowokowane przez zgodę służb naukowych. W konsekwencji zwierzę (lub zwierzęta) zacznie
atakować ludzi do stopnia, w którym ono (one) faktycznie będzie polować na ziemian i masy ludzi
zostaną zmasakrowane. Ta przepowiednia niestety, nie wyjawia żadnych informacji o tym, czy zwierzę
to zostanie sprowadzone na Ziemię z bezmiaru Wszechświata, czy raczej będzie pochodziło z samej
Ziemi. W każdym razie ludzie na całym świecie zmuszeni będą do obrony siebie przed tymi
zwierzętami. Jednak wysiłek ludzkiej populacji będzie daremny i z tego powodu każdy na Ziemi nie
będzie miał wyboru, oprócz ucieczki na jeden kontynent, który zostanie przekuty w gigantyczną
fortecę. Trzysta lat później naukowcy ponownie spowodują horrendalną klęskę, gdyż ich
zarozumialstwo i arogancja popchną ich do stanu, w którym będą widzieć siebie jako "Boga", a w swej
megalomanii będą postrzegać siebie jako równych Kreacji i niezastąpionych w żaden sposób.


Potem, blisko sto lat później, będzie miał miejsce na sąsiedniej planecie
Człowieka, Marsie bardzo nikczemny i agresywny akt, gdyż liczne statki
kosmiczne zaatakują i całkowicie unicestwią planetę, tak by zniszczyć nawet jej
substancję. W tym okresie planeta "Niszczyciel" raz jeszcze będzie siać
spustoszenie. To pradawne wędrujące ciało niebieskie wejdzie do systemu
słonecznego na kursie kolizyjnym z Ziemią w rezultacie szybko zanikającej
nuklearnej aktywności Słońca i wynikłej z tego całkowitej zmiany pól
grawitacyjnych w całym systemie słonecznym. "Niszczyciel" dawniej
powodował wielokrotnie zniszczenia w regionach dawnej Liry przez miliony
lat. Jedynie rzadko zaludniona do tego czasu, Ziemia będzie postawiona w obliczu groźby całkowitego
unicestwienia z powodu tego niszczycielskiego wędrowca, a ziemianie nie będą zdolni do
zabezpieczenia się przed nim. Z powodu nagle uszczuplonego pola grawitacyjnego, teraz całkowicie
poza kontrolą w całym systemie słonecznym, ziemianie nie będą w stanie skierować "Niszczyciela" na
inną orbitę czy zniszczyć go. Żadna alternatywa nie będzie dobra dla Ziemi, gdyż do tego czasu nie
będzie nadawała się do zamieszkania z powodu ogromnych zmian słonecznych. W konsekwencji,
pozostałe kilka milionów ziemian odleci, opuszczając planetę w nadziei znalezienia alternatywnej
planety gdzieś indziej, by tam się osiedlić. Uzyskają pomoc od potomków dawnych ziemian z rejonów
Syriusza.


Wszystko wydarza się tak jak ma się wydarzyć: Po katastrofalnych gafach ziemskich naukowców,
ziemianie cierpieć będą z powodu prób zniszczenia "Niszczyciela", a arogancja i zarozumiałość
naukowców będą gwałtownie spadały. Zbiorą wokół siebie zwykłych ludzi i uciekną z zagrożonej
planety Ziemi. Już trzy lata później "Niszczyciel" wejdzie w dawną orbitę Marsa i staranuje dwa
Marsjańskie księżyce, Fobosa i Dejmosa, które pozostały nietknięte podczas zniszczenia planety. Dwa
księżyce zostaną zniszczone i będą ciągnęły się za dużą wędrującą planetą w jej dalszym biegu w
kierunku Ziemi i gdy ostatecznie ją dosięgnie, lecz w nią nie uderzy. Niemniej rezultatami bliskiego
zderzenia będzie katastrofalne wydarzenie, gdyż niszczyciel rozbije się o księżyc Ziemi. Spowoduje to,
że zarówno Księżyc, jak i "Niszczyciel" roztrzaskają się na miriady kawałków, które uformują
obracający się pas orbitujący wokół Ziemi. Także oceany, jeziora i rzeki, zostaną wydarte wtedy ze
swych łożysk i wyparują do atmosfery z powodu wynikłego ogromnego ciepła. Para, wraz z
gigantycznymi porcjami atmosfery zostanie wyrzucona w kosmos, gdzie zniknie, gdy w tym samym
czasie proces niedostrzegalnej ekspansji Ziemi, trwający od tysięcy lat, stanie się teraz oczywisty.
Ziemia rozgrzeje się od swego wnętrza, a powierzchnia planety ostatecznie stanie się nie do
zamieszkania.


W międzyczasie Merkury wejdzie na kurs kolizyjny ze Słońcem i spadnie na nie, co będzie katastrofą
oznajmiającą zniszczenie ostatecznej harmonii w systemie SOL. Po blisko 100 latach na Słońcu
powstaną gigantyczne erupcje i raz jeszcze nuklearne fuzje, oraz wypukłości sięgające daleko w
kosmos. Do tego czasu orbity planetarne zostaną zniszczone, tak że planety dłużej już nie będą krążyć
wokół Słońca. Słońce już nie będzie świeciło, ani nie stanie się Supernową. Po tym jak to wszystko się
wydarzy, Słońce zacznie się jarzyć i świecić słabo. Pojawią się też okazjonalnie wybuchy gazów wraz z
aktywnością nuklearnej fuzji. Nawet te uwarunkowania będą się stale zmniejszały z czasem i
ostatecznie kompletnie ustanie cała aktywność, po czym Słońce będzie dryfowało w kosmosie jako
martwa, ciemna gwiazda, otoczona przez równie martwe planety. Koniec nastąpi, gdy martwe Słońce,
wraz z towarzyszącymi mu satelitami, zostanie przyciągnięte i wessane przez Czarną Dziurę. Tam
zostaną zagęszczone przez niesamowitą siłę i będą tam trwały w zastoju, dopóki wraz pozostałym
materiałem wewnątrz Czarnej Dziury nie zostaną wyrzucone w jednej potężnej eksplozji. Wydarzenie
to utworzy świeże gazy, subtelne cząsteczki i inne elementy, które rozwiną się w nowe galaktyki,
gwiazdy i planety, księżyce i inne formy. Wydarzenia te zajmą wiele miliardów lat; według wyliczeń, z
grubsza 10 miliardów lat minie nim Słońce i jego planety umrą, będą istnieć jako martwe i zostaną
połknięte i unicestwione przez wspomnianą Czarną Dziurę.


Przepowiednie dostarczają także ważnego wglądu w przyszłą rolę kobiet u boku mężczyzn. W bardziej
odległej przyszłości kobiety całkowicie odzyskają swój dawny, początkowy równy status i prawa w
świecie mężczyzn, w odniesieniu do ich pełnych obowiązków, przydziałów i zadań. Pojawią się wspólne
kobieco-męskie relacje, tak jak w najwcześniejszych czasach, gdy mężczyzna i kobieta stali ramię w
ramię w totalnej równości praw we wspólnym funkcjonowaniu i pracy. Tak jak było we wczesnych
czasach, tak też będzie ponownie w odległej przyszłości, tj. kobiety mające dzieci będą
przede wszystkim oddane swemu potomstwu, mi.in. przez pielęgnowanie i
wychowywanie go i będą utrzymywać gospodarstwo. Mężczyźni, tak jak czynili
to od najdawniejszych czasów, będą wysilać się i troszczyć o sprawy i
problemy, które zostały im przeznaczone w starożytności, ze względu na ich
fizyczność, etc. Więc współczesne rozmnożenie ruchów wyzwolenia kobiet i
jednostronny nacisk kobiet na wyłączne zwierzchnictwo na wyższych pozycjach
w zarządach i miejscach odpowiedzialnych, by wymienić niektóre sprawy,
zostaną wyeliminowane raz na zawsze, po to by uczynić miejsce dla równości i
równych praw, które będą zawierały prawdę zarówno dla mężczyzn jak i
kobiet. W rezultacie mężczyzna i kobieta będą pracowali razem nad wszystkimi zadaniami i będą
radzić sobie z nimi po równi. Ani zarówno jeden mężczyzna, ani też jedna kobieta nie wyniosą siebie
ponad innych w randze czy pozycji w biznesie, administracji, rządzie, władzy i innych sytuacjach, co
ma miejsce dzisiaj.


Bardzo ważnym jest też uświadomienie sobie, że w bliskiej przyszłości pojawi się wiele negatywnych
wydarzeń dotyczących chorób i epidemii na Ziemi. Z tego powodu wszyscy ludzie muszą stać się
bardzo skrupulatni w swej higienie osobistej i muszą unikać fizycznych kontaktów z ludźmi o
kwestionowanym statusie zdrowia. Należy zwrócić dużą uwagę na nieszkodliwe choroby i infekcje,
gdyż w przyszłości mogą się one zmienić w znacznie cięższe, a nawet nieuleczalne choroby. To samo
odnosi się do do fizycznych kontaktów ze zwierzętami, włączając w to każdy typ dotykania. Pojawi się
doodatkowa troska o produkty żywnościowe pochodzenia zwierzęcego, absorpcję wirusów, bakterii,
itd. z substancji zwierzęcych, takich jak kał, ślina, krew, włosy itd., co także może spowodować
śmiertelne choroby i epidemie. Tylko z tego powodu zwierzęta każdego typu nie powinny być
trzymane w granicach ludzkich miejsc zamieszkania, a nawet nie mogą być tam tolerowane nawet na
krótko.


IV. HISTORIA PLEJADAN


Następujące fakty wyjaśniają dziedzictwo Plejadan, czy raczej Plejaran i dawnych Lirian: Plejadanie
jako dalecy potomkowie starożytnych Lirian nie utrzymywali kontaktów, ani z inteligencjami Syriusza,
ani z dzisiejszymi potomkami dawnych "twórców-panów", niezależnie od tego, czy posiadają oni
pozytywną czy negatywną charakterystykę. Nie mają w planach takich kontaktów, zarówno teraz jak i
w bliskiej przyszłości. Niemniej ich rozbieżne ścieżki zatoczą pełny krąg i pewnego dnia znów się
połączą, co najwcześniej nastąpi gdy zostaną odwrócone genetyczne manipulacje. Dopiero wtedy
potomkowie dawnych "twórców-panów" będą na tyle zaawansowani w swej ewolucji by mogło to
umożliwić jakiekolwiek kontakty pomiędzy Plejadanami i nimi. To samo odnosi się do inteligencji
Syriusza, które są całkowicie odmienną ludzką rasą poza linią Enocha (Henoka) i nie mają żadnych
dziedzicznych powiązań z potomkami dawnych "twórców-panów". Dzisiejsi Plejadanie, czy raczej
Plejaranie i Lirianie, wraz z współczesnymi ludźmi linii Enocha-Nokodemiona (czy Nokodemiona-
Enocha), którzy rezydują we Wszechświecie DAL, są wszyscy częścią ludzkiej formy życia, która jest
niezmiernie wywyższona w swej świadomości i duchowości. Nie są już dłużej w stanie kontaktować się
z mniej wyewoluowanymi ludzkimi formami życia, takimi jak ludzie na Ziemi, mieszkańcy regionów
Syriusza i wieloma innymi ludzkimi rasami w innych światach, bez zagrożenia ze strony niższych
wibracji tych form życia, które są mniej wyewoluowanyni istotami. Ponadto prawa Plejadan/Plejaran
zabraniają im kontaktowania się z tymi mniej rozwiniętymi bytami i mieszania się w ich sprawy
wewnętrzne. Działania takie naruszyły by niebezpiecznie samookreśloną ewolucję tych mniej
rozwiniętych istot. Co ma miejsce także z każdą formą życia, każda ludzka forma życia musi
ewoluować swoimi własnymi siłami. Wyżej rozwiniętym formom życia wolno rozciągać na mniej
rozwinięte istoty pewne uświadomienia i perspektywy jedynie poprzez impulsy, które z jednej strony
nie mogą być postrzegane jako takie, a z drugiej nie mogą prowadzić do możliwości, które obdarzyły
by większymi i bardziej rozległymi uświadomieniami i perspektywami niż te możliwe do utrzymania
przez niżej rozwinięte poziomy. Opierając się na tym osądzie, Plejadanie nie wybrali kontaktu ani z
potomkami dawnych "twórców-panów" w rejonach Syriusza i innych miejscach, ani z właściwymi
samymi inteligencjami Syriusza.


Gdy Dawni Lirianie wyprawili się na Ziemię wieki temu i rozpoczęli swą
aktywność pośród ziemian, który faktycznie pochodzili skąd inąd, jak zostało to
wyjaśnione kilka razy wcześniej, wybierali okresy, gdy w systemie SOL, ani na
Ziemi, nie było ani pozytywnych, ani negatywnych "twórców-panów", ani ich
dalekich potomków, względnie po tym jak "twórcy-panowie" opuścili ten
region. Dawni Lirianie i późniejsi Plejadanie/Plejaranie byli zawsze czujni,
gdyż nie pragnęli spotkać "twórców-panów", ani ich potomków. Nie chcieli
konfrontacji, gdyż życzyli sobie podróży własną ścieżką, lecz także nie chcieli
być skłonieni do walki z inną linią Enocha, ze względu na ich inny punkt
widzenia. Ta rozbieżność w spojrzeniach na świat ostatecznie doprowadziła "twórców-panów" do
hodowli genetycznie zmanipulowanych ludzi, którego to czynu, zarówno Dawni Lirianie jak i ich
potomkowie Plejadanie/Plejaranie mocno nie aprobowali. Od tego czasu powstrzymywali się od
kontaktów z mieszkańcami rejonów Syriusza z linii Enocha, oraz z właściwymi inteligencjami Syriusza
Ur, które nie były lepsze od mieszkańców innych lokalizacji. Dawni Lirianie w międzyczasie postąpili
w swym rozwoju dalej od mieszkańców z regionów Syriusza, drugiej linii Enocha i właściwych
inteligencji Syriusza. I z tych powodów jakiekolwiek kontakty z tymi grupami były wykluczone, gdyż
były by one zbyt niebezpieczne dla ich ciał, a nawet ich żyć. Mimo że Dawni Lirianie pozostali
względnie agresywni, spiskujący itp., nie byli równocześnie pozbawieni sumienia i duchowej ewolucji,
poza tymi ludźmi, którzy siłą odmawiali adaptacji do procesów ewolucyjnych. Grupy te zostały
zmuszone do opuszczenia rejonów Liry-Vegi i innych, po czym udali się do systemu SOL. Były pośród
nich dobroczynne i rozwinięte jednostki, które poświęciły się by odlecieć z uchodźcami, tak by móc
kontynuować swą misję nauczania i ukierunkowywania uchodźców na ścieżki humanitarności i
ewolucji. Z biegiem czasu odnieśli powodzenie w osiąganiu swych celów, mimo że wiele rzeczy
wielokrotnie szło na opak. Na Ziemi, ci Dawni Lirianie wymieszali się z ziemianami, tak jak uczynili to
dawniej potomkowie "twórców-panów". Zatem potomkowie Dawnych Lirian-Wegan także zostali
skonfrontowani i ulegli manipulacjom genetycznym, w taki sam sposób jak wszyscy inni ludzie na
Ziemi. Ich interakcje miały miejsce w relatywnie krótkim okresie, gdyż jakieś marne 3 tysiące lat
później nie było żadnej ludzkiej formy życia na planecie, która by nie była heretycko dotknięta
genetycznymi manipulacjiami. Odnosi się to do 144 210 liderów, pomniejszych liderów i bardzo
pozytywnych duchowych przywódców, którzy na ochotnika przyjęli ideę instruowania uchodźców -
wraz z kilkoma milionami zwykłych ludzi, w naukach duchowych i w innych sprawach. Z tego powodu
prawdopodobnym jest, że do tego czasu nie istniała ani jedna ziemska ludzka forma życia, która nie
kryła by spadku negatywnej i pozytywnej degeneracji, chociaż manifestowała by się ona w zgodzie z
równowagą jednostki, zważywszy że degeneracje pojawiają się często w obu, pozytywnych i
negatywnych formach.
Mimo że Dawni Lirianie mocno wyewoluowali do tego czasu, niemniej brakowało im posłuszeństwa
Kreacyjno-naturalnym prawom; często je więc przekraczali i siali spustoszenie. Jednakże odnosiło się
to tylko do tych kilku milionów ludzi, którzy uciekli we wcześniejszych czasach z ich światów
rodzinnych. Na Ziemi zachowywali się w bardzo podobny sposób i konsekwentnie adaptowali religie
ustanowione przez potomków "twórców-panów". Podnieśli siebie do pozycji twórców-bogów, tak by
oczarować ziemian. Dawni Lirianie więc, nie byli ani prawdziwymi inicjatorami, ani założycielami Urreligii,
z ich bogami-twórcami i twórcami-bogami; wyzyskali natomiast po prostu bez skrupułów
potomków, równie nie mających skrupułów "twórców-panów", którzy to zapoczątkowali religijne
legendy, religijne bajki, bajki o bogu, bajki o początku świata i inny fałsz. Czyniąc tak, chcieli z jednej
strony zataić i pozwolić zapaść w niepamięć prawdziwemu pochodzeniu istot ludzkich z Marsa,
Malony i Ziemi - tak by nie mogli odnaleźć kiedyś drogi powrotnej do rejonów Syriusza - a z drugiej
strony przewidzieli, że zainicjowane przez nich religie wytworzą konflikty i wojny pomiędzy
genetycznie zmanipulowanymi ludźmi, którzy następnie się zniszczą. Mieli zatem nadzieję, że ludzcy
mieszkańcy systemu SOL nigdy już się nie podniosą, ani nie wyprawią się w podróż powrotną do ich
Ur-ziemi rodzinnej.
Dawni Lirianie-Weganie stopniowo zaczęli zmieniać swe mentalne zapatrywania i zaczęli stosować się
do nauk duchowych, a więc do praw i nakazów Kreacyjno-naturalnych, po czym ich całościowa
ewolucja zaczęła szybko przyśpieszać i mocno wynieśli siebie duchowo. W rezultacie musieli nawet
bardziej mieć się na baczności i nie pozwolić na pojawienie się jakiegokolwiek w ogóle rodzaju
kontaktów pomiędzy nimi i potomkami "twórców-panów", czy inteligencjami z Syriusza. Po
zaprowadzeniu pokoju pomiędzy ludźmi na swoich planetach, Dawni Lirianie-Weganie powrócili
tam, podczas gdy druga frakcja wycofała się do innego wymiaru poza
konstelacją Plejad. Ta grupa więc wycofała się z naszego wymiaru, tak jak
dawniej uczynili to Dawni Lirianie, ludzie ci znaleźli nowy dom za gromadą
gwiazd Hiad, około 150 lat świetlnych od Ziemi. Trzecia frakcja opuściła nasz
wszechświat, Wszechświat DERN i przedostała się do jego bliźniaczego
wszechświata, który zwany jest Wszechświatem DAL, gdzie propagowali i
uformowali gigantyczną federację, wraz z wieloma innymi ludami. Ta sama
sytuacja pojawiła się także u Plejadan/Plejaran, których federacja istnieje w
regionie o promieniu około 7 mld lat świetlnych, w konfiguracji
czasoprzestrzennej różniącej się o ułamek sekundy od naszej własnej. Jednak niektórzy członkowie
federacji, czy raczej planety federacji, istnieją w naszej konfiguracji przestrzeni i czasu.


V. ROZMOWA


Informacje te powinny być na teraz wystarczające i nie są konieczne specjalne wyjaśnienia. Dalsza
dyskusja o faktycznych latach była by punktem spornym przy każdym wydarzeniu, więc uważam że
wspominanie o dokładnym czasie tych wydarzeń jest kompletnie nie na miejscu. Interesującą sprawą
dla grupy i dla każdego innego, może być to, że pewne punkty dotyczące wizyt pozaziemskich
inteligencji były zakazane w dyskusji od kilku lat, poza tymi sprawami, o których wy ludzie, ty w
szczególności, już wspomnieliście. Powiedziałeś mi już, że będę mógł otwarcie mówić o nich po
waszym powrocie.


Ptaah: To prawda. Mówiliśmy jedynie o tych przodkach, którzy grali ważną rolę, aż do czasów
obecnych, to znaczy tych trzech grupach, o których uprzednio rozmawialiśmy w jednej z naszych
ostatnich rozmów. Poza tymi trzema grupami, istnieje wciąż kilka innych grup pozaziemskiego
pochodzenia, które odwiedzają Ziemię i są obserwowani tutaj względnie często. Jednak żadna z tych
grup nie utrzymuje żadnego rodzaju kontaktów z ziemianami, ani o charakterze prywatnym, ani
wojskowych, czy rządowym. Niektóre odwiedzają Ziemię ściśle w celach wycieczkowych czy
ekspedycyjnych, gdy inni mają tu różne inne interesy; lecz żadna z tych grup, nie ma w ogóle żadnego
rodzaju kontaktów, jak przedstawiają to histeryczni Amerykanie, gdzie ziemskie kobiety zapładniane
są przez pozaziemskie inteligencje, czy gdzie mężczyźni z Ziemi zapładniają pozaziemskie kobiety. Co
więcej, możesz zapomnieć o nonsensie masakrowania zwierząt, itd, itd. Sprawy takie nie mają oparcia
w faktach. Pozaziemianie w przyszłości spowodują wielkie poruszenie na Ziemi, gdy ich
zainteresowania będą dotyczyły innych spraw niż wycieczki czy ekspedycje. Jednakże nie wolno nam
mówić o przyczynach i skutkach, ani oczywiście tobie, gdyż wiesz o wszystkich tych przyszłych
wydarzeniach.


Billy: Naturalnie - Lecz wciąż mam pytanie: Czy możliwym jest, że niektóre rzeczy, o których właśnie
wspomniałeś, mogły przyczynić się do twierdzeń czynionych przez Eda Waltersa w Ameryce, który
także przedstawia zdjęcia?


Ptaah: Jest on oszustem i fałszerzem, a jego zdjęcia to podróbki. To stwierdzony fakt.


Billy: Dobrze, dzięki. Lecz dlaczego nie wolno nam było wspominać o tych pozaziemianach, o
których właśnie mówiłeś?


Ptaah: Z jednej strony związane jest to z nadchodzącymi wydarzeniami i nową erą na Ziemi. Nie
wolno nam mówić o takich rzeczach, co uprzednio wyjaśniłem. Z drugiej strony niestety, lekkomyślny
wyciek tych informacji prowadził by jedynie do dalszej histerii, kłamstw i fałszerstw wraz z
oszukiwaniem i charlatanerią, co miało już miejsce w Ameryce, Niemczech, Anglii, Japonii, Szwecji i
w innych miejscach.


Billy: Tak, wiem. Pod tym względem Ameryka szczególnie przoduje w histerii i idiotyzmie.


Ptaah: To prawda, lecz nie można winić samego MUFON-u za całą tą histerię; wiele sekt religijnych,
a w szczególności sam rząd musi podzielić tą winę. Faktycznie ten ostatni ukrywa wielką ilość
ważnych dowodów na istnienie pozaziemskiego życia i pojawiania się na Ziemi
tych istot, w swych tajnych i nieujawnionych aktach; w rzeczy samej rząd
zakazuje prawem kontaktów ziemian z pozaziemskimi formami życia. Innym
godnym ubolewania czynnikiem jest fakt, że wojsko amerykańskie konstruuje i
testuje obiekty latające w najwyższej tajemnicy, mimo że wielu ludzi z zewnątrz
wie o tych wydarzeniach i nawet ma dowody tych aktywności, po prostu dla
tego że byli w stanie zaobserwować je, sfilmować i sfotografować w każdym
czasie, w dzień czy w nocy.


Billy: A te obiekty latające mają kształty które nie przypominają kształtów samolotu i posiadają
systemy napędowe i technologiczną charakterystykę lotu, której nie posiadają tradycyjne samoloty.
Lecz dlaczego mówisz teraz o tych rzeczach? Nie wolno nam było wspominać o nich wcześniej?


Ptaah: Wraz z naszym wycofaniem zasłona tajemnicy została także z nas zdjęta. Zatem teraz wolno
mi mówić o różnych tzw. obserwacjach UFO, które zachodziły w wielu krajach na świecie na
przestrzeni zeszłych czterech dekad. Często mogą one być odnoszone do tych ziemskich obiektów
latających. Nie należą one jedynie do Amerykanów, lecz także do innych krajów na Ziemi.
Prawdziwym powodem, dla którego wolno nam mówić teraz, po naszym aktualnym wycofaniu się jest
fakt, że teraz od jakiegoś już czasu wszystkie te rzeczy są w pewnych kręgach tajemnicami poliszynela.
Zatem nie wyjawiamy niczego, co uważa się za tajne na najbliższą przyszłość, co było by właściwymi
tajemnicami rządowymi i wojskowymi, w którym to przypadku nie mamy pozwolenia na
interweniowanie, ani nie możemy obecnie ich ujawniać. W tym czasie potwierdzamy pewne rzeczy i
wydarzenia, które już od jakiegoś czasu nie mogą być uważane za tajemnice.


Billy: W licznych krajach na Ziemi rozwijane są obiekty latające, które udanie przypominają obce i
pozaziemskie pozaziemskie pojazdy, z powodu ich dziwnej, nietradycyjnej konstrukcji. Style tych
latających urządzeń różnią się: od kształtów statków promiennych, które znane są dzięki waszym
ludziom, do m.in. form trójkątnych. Nie dziwne więc, że obserwatorzy uważają te latające obiekty za
UFO, czy raczej statki kosmiczne, czy po prostu pozaziemskie obiekty latające; a także dlatego, że te
statki są ciche, czy niemal bezgłośne i posiadają charakterystyki lotu, które są obce i przeciwne
technikom lotu znanym na Ziemi. Masz teraz powtórzenie twoich wyjaśnień. Podwójny szew trzyma
lepiej.


Ptaah: To prawda.


Billy: Na moich 23 stronach, zapomniałem też wspomnieć, że pozaziemskie istoty były właściwie
jedną rasą podczas starożytnych czasów Enocha. Z tej jednej rasy, z powodu zmian klimatycznych i
atmosferycznych i rozłamów uformowały się inne rasy. Te mieszały się ze sobą i ponownie tworzone
były nowe rasy. Wraz z czasem, nie tylko zmieniał się kolory skóry ludzi, lecz także ich wygląd
zewnętrzny, jednak zawsze dostrojony do nowego otoczenia, nowych warunków życia i innych
wpływów. To oczywiście poskutkowało zmianami genetycznymi, w dodatku do tych zmian
stworzonych przez manipulacje genetyczne. Jednakże zmiany te nie były na tyle znaczące, by
oryginalna, podstawowa więź nie była oczywista, że wszyscy ludzie na Ziemi wywodzą się z tego
samego, jednego pochodzenia Ur. Stąd gdy ludzie z rejonów Liry i innych miejsc krzyżowali się z
wczesnymi emigrantami, względnie ich potomkami, blisko 190 000 lat temu na Ziemi, domknął się
cykl pomiędzy ludźmi tego samego pochodzenia. I gdy ludzie podzielili się ponownie w dużych
strugach i najróżniejsze rejony Ziemi zostały świeżo zamieszkane, pojawiły się ponownie dalsze
zmiany w kolorze skóry, wyglądzie zewnętrznym i genach. Także tym razem rasa Ur pozostała
nienaruszona i można genetycznie dowieść, że ziemianie wywodzą się z pojedynczej rasy Ur.


Ptaah: Zaprawdę, faktycznie nie wspomniałeś o tym w swojej relacji.


Billy: Coś innego w tym temacie: Pomyślałem, że podczas obróbki i korekty PROROCTW
moglibyśmy włączyć do nich także te 23 strony. Są tam właściwie tylko jedno, czy dwa proroctwa,
reszta składa się z przewidywań. Co o tym sądzisz.


Ptaah: Przypuszczalnie było by właściwe, byś połączył wszystko w swoją nową książkę.


Billy: Pewni ludzie pewnie będą się tym ekscytować; lecz to naprawdę nie ma
znaczenia. Przyzwyczailiśmy się do tego. Wciąż każdy kto chce być usłyszany
musi tworzyć zamieszanie, a ktokolwiek życzy sobie stworzyć zamieszanie musi
powtarzać te same rzeczy po kilka razy. Jedynie przez stworzenie zamieszania
istoty ludzkie staną się świadome pewnych osób czy niektórych faktów im
przedstawianych, gdyż będą się czuli bądź osobiście atakowani, bądź
zaniepokojeni usłyszeniem tego samego dwa lub trzy razy. Jest to jedyny
sposób stymulowania ludzi do myślenia, niezależnie czy odbywa się to w
sposób pokojowy czy gniewny. Jedyną ważną rzeczą jest rezultat, czyli co
trzeba powiedzieć fakt, że w taki czy inny sposób czują się oni atakowani, zatem jedynie wtedy
zaczynają rozważać rzeczy i reagować. - Lecz teraz kolejna rzecz: Ostatnio natknąłem się na to, że
przemawialiśmy przeciwko nienawiści do obcych i innych ras w naszych krótkich tekstach podczas
kampanii, lecz nigdy naprawdę nie zagłębialiśmy się w temat, czy nie wydaliśmy oddzielnych o tym
broszur. W przyszłości uczynimy to i wraz z Bernadetą zaprojektowałem naklejki na ten temat. Oto
one. Co o nich myślisz? Te są już drukowane, a te 3 chciałbym dać do zrobienia w następnym
tygodniu.


Ptaah: Są bardzo ładne i mówią wiele o poruszanej sprawie. Bardzo mi się podobają. Byłbym
zachwycony, gdybyś pozwolił mi otrzymać ze trzy z każdego rodzaju - i także te, które już masz.
Chciałbym zrobić z nich kolekcję. Quetzal wciąż ma trochę szwajcarskich pieniędzy pozostałych z
czasów gdy nabywałeś dla nas różne przedmioty. Chciałbym dać ci te pieniądze jako wkład w koszt
druku tych naklejek. Musi być tego blisko CHF 500.00.


Billy: Oczywiście możesz mieć tak wiele naklejek jak sobie życzysz. A pieniądze oczywiście też byśmy
chcieli mieć. Dziękuję w imieniu całej grupy.


Ptaah: Proszę przekaż także moje podziękowania i pozdrowienia członkom grupy i wszystkim
grupom w Kalifornii, Szwecji, Toronto, Japonii i oczywiście wszystkim przyjaciołom Misji i także
wszystkim członkom Grupy Pasywnej. Przekazuje też te podziękowania i pozdrowienia w imieniu
moich córek Semjase i Plei i także Asket, Neery, Menary, Isodos, Talidy, Quetzala i wszystkich innych,
którzy znają cię ze zdjęć i naszych przekazów TV, czy od tych ludzi, którzy spotkali członków Grupy
Rdzennej i Grupy Pasywnej podczas naszych wizyt w Centrum, mimo że jednostki te rzadko, czy nawet
nigdy nie zauważyły, że byliśmy w pobliżu. Byłem także proszony o przekazanie podziękowań i
pozdrowień przez wielu ludzi, którzy znają cię jedynie ze słyszenia.


Billy: Dziękuję.


Ptaah: To jest...


Billy: Proszę...


Ptaah: To prawda. Chciałem też o tym porozmawiać. Lecz jeśli naprawdę uważasz, że sprawy
wyglądają tak jak właśnie wspomniałeś może lepiej o tym nie wspominać.


Billy: Jest prawdopodobnie tak jak właśnie powiedziałeś. Porozmawiajmy o czymś innym: Od
jakiegoś już czasu, magazyny i gazety wypełnione są wspomnieniami zbrodni wojennych nazistów w
Niemczech. Radio i telewizja też nie ma nic lepszego do roboty, od podsycania wspomnień o tych
zbrodniach na każdy możliwy sposób. Organizacje i stowarzyszenia żydowskie itd. czynią to w
szczególności. Moim zdaniem działania te są tak samo wstrętne i przestępcze jak stała propaganda
antywojenna w formie tzw. filmów antywojennych, itd., oraz wyolbrzymianych przestępstw na tle
rasistowskim oraz tortur. W moim przekonaniu, które opiera się na mojej wiedzy o ludzkich reakcjach
psychologicznych, wszyscy ci ludzie, który wykrzykują "anty" i "przeciw" przeciwko torturom i karze
śmierci, obozom koncentracyjnym, zbrodni i wojnom w każdej formie, pokazując te straszliwe i
przerażające obrazy w gazetach, magazynach, oraz w TV i kinach ludzi masakrowanych,
torturowanych i mordowanych, bezczeszczonych cmentarzy, spalonych domów i innych rzeczy,
wyświadczają dużą przysługę czemuś innemu. Nie mają klucza do ludzkiej psychiki i psychologii.
Gdyby cokolwiek o tym wiedzieli, uświadomili by sobie, że ich działania osiągają dokładnie
przeciwieństwo tego co zamierzali, gdyż wiele zwiedzionych, błędnie myślących jednostek czuje
się przyciąganych do tej rzekomej anty-propagandy. Ludzie ci widzą tą
idiotyczną anty-propagandę i następnie wywołuje to u nich przeciwny efekt, po
czym chcą działać w sposób jaki właśnie został im pokazany. Z tego powodu
ruchy neonazistowskie i prawicowo ekstremistyczne zyskują nawet większy
grunt. Niestety jest to proces psychologiczny, który jest naprawdę logiczny,
aczkolwiek nierozpoznany przez osoby odpowiedzialne i przez
współwykrzykujących tą szaloną anty-propagandę. Naprawdę tym ludziom
brakuje wiedzy o ludzkiej naturze i wiedzy o psychologii. Filmy antywojenne,
filmy przeciwko obozom koncentracyjnym, filmy antynarkotykowe, filmy
przeciwko torturom i filmy przeciwko karze śmierci, które przedstawiają zbrodnie na obrazach i dają
ich opis i filmy, które ekranizują takie zbrodnie stymulując fantazję czytelników takich słów pisanych,
osiągają dokładnie przeciwieństwo tego co powinny osiągnąć. Wspomnienia wywoływane przez takie
kretyńskie rzeczy prowokują w wielu ludziach chęć do działania w taki sam sposób jak sprawcy, którzy
oryginalnie popełnili te potworności - którzy także stali się szaleni przez propagandę. Każdy kto chce
wypowiadać się przeciwko tym przeszłym i wciąż przeważającym okropieństwom, nie może nigdy
czynić tego w ten kretyński sposób. Potępienie musi przejawiać się przez wskazanie na obecnie
istniejące zło i jego złowrogie konsekwencje na przyszłość. Wspomnienia przeszłych wydarzeniach,
wraz z idiotycznym mottem: "Nigdy nie wolno nam zapomnieć o Auschwitz", czy "Nie wolno nam
dopuścić do zapomnienia okropieństw przeszłości", itd. są całkowicie nie na miejscu i są
niebezpieczne, gdyż jedynie skłaniają na nowo do identycznego zła i okropieństw przeszłości. Dlatego
to szaleństwo trzeba zatrzymać, by nie rozdmuchiwać dalej płomieni neonazizmu i skrajnego
prawicowego radykalizmu. Jedynie przez zakazanie tego anty-szaleństwa w wyżej wspomnianej formie
będzie mogło rozpocząć się leczenie. A walka przeciwko całemu temu złu i szkodom może być jedynie
wtedy ukoronowana sukcesem, jeśli środki walki zostaną ograniczone do tych metod, które nie
gloryfikują wspomnień, co miało miejsce do teraz. Metody natomiast muszą zarysować je w sposób,
który wyszczególnia szkody i zniszczenia i ukazać następujące z nich konsekwencje. Takie jest moje
osobiste zdanie i chciałbym usłyszeć w chwili obecnej także twoje.


Ptaah: Zgadzam się z tobą z całego serca. Nie muszę dodawać żadnych dalszych wyjaśnień, poza tym
może, że jedynie naprawdę odpowiedzialni, jasno myślący i racjonalni ludzie rozpoznają ten fakt. Nie
potrzeba nawet żadnego psychologicznego wykształcenia; sam czysty rozsądek wystarczy do
rozpoznania twojego rzeczowego wyjaśnienia.


Billy: Oczywiście, czy nie jest to prawdą! - Ale powiedz mi: W połowie lutego miało miejsce w Japonii
silne trzęsienie ziemi, które spowodowało ponad 5000 ofiar i rozległe szkody. Było ono znacznie,
znacznie silniejsze od ostatniego dużego wstrząsu w Kalifornii, podczas którego zawaliło się wiele
miejsc, a ludzie zachowywali się, jakby nikt nigdy w ogóle nie uczył ich przyzwoitości i szacunku. To
samo wydarzyło się w innych miejscach, na przykład w Meksyku, w kilku południowoamerykańskich
krajach i gdzie indziej, gdzie zawaliły się całe prawo i porządek. Stoi to w bezpośrednim
przeciwieństwie do wydarzeń w Japonii, gdzie takie rzeczy rzadko kiedy mają miejsce, a ludzie znoszą
wszelkie trudy z godnym podziwu opanowaniem. Chaos i wszelkie inne zło nie unaoczniło się tam w
sposób w jaki stało się to w innych krajach, szczególnie w Ameryce, gdzie także ręczono za właściwą
postawę. Zabrakło właściwej postawy, tak jak i pewnego rodzaju kultury. Nawet japońskie grupy
przestępczości zorganizowanej pomagały populacji dystrybuując żywność i inne rzeczy. Samo to
pokazuje jaką prawdziwą kulturę i honor, jakie opanowanie i szacunek posiadają Japończycy.
Rycerskość i przyjaźń nie są po prostu dla nich pustymi frazami, tak jak dla wielu Amerykanów, którzy
nazywają cię bardzo szybko przyjacielem. A jednak to słowo nie ma u nich istoty - co tak często
widywaliśmy przez ostatnie 20 lat. Jednak istnieją oczywiście także tacy Amerykanie, którzy są
prawdziwymi przyjaciółmi i prawdziwymi istotami ludzkimi. Dla nich przyjaźń jest naprawdę cennym
towarem. Także ja mam takich przyjaciół w Ameryce, lecz niestety jest ich niewielu. Niemniej są oni
prawdziwymi, szczerymi i dobrymi przyjaciółmi.


Ptaah: Jestem tego świadom. Trzęsienie ziemi spowodowało wielkie cierpienia, nieszczęścia, smutki i
rozległe zniszczenia w całej Japonii pośród Japończyków. Proszę przekaż tym ludziom nasze
najgłębsze wyrazy żalu i nasz wielki szacunek za ich godne podziwu postępowanie podczas tych
trudnych czasów.


Billy: Z chęcią to uczynię, gdyż także czuje nutkę wielkiego podziwu i
szacunku do nich. Czy można podjąć jakiekolwiek w ogóle działania przeciwko
trzęsieniom ziemi?


Ptaah: Z zasady, nawet na każdym jednym z naszych światów wewnątrz
federacji, nie można zrobić niemal niczego rozsądnego by zapobiec ciężkim
zniszczeniom pod wpływem wstrząsu, kiedy już konstruuje się wysokie
budynki itp. Z tego powodu normalnie mamy u siebie niskie, dobrze
wzmocnione budynki, zdolne do wytrzymywania najcięższych trzęsień ziemi.
Nasze światy także żyją i są trzęsienia ziemi, lecz nasze metody konstrukcyjne i właściwe projekty
zabezpieczają przed wstrząsami planety.


Billy: Macie także domy i budynki, które nie są skonstruowane z mniejszych części, tj. z kamienia czy
bloków cementu itd., gdyż wasze budynki są zrobione jako jedna całość z materiałów syntetycznych.
Nie ma tam nigdzie nawet jednego szwu sądząc po tym co widziałem. Ponadto są one konstruowane
na systemie sprężyn, bądź jako ciała pływające.


Ptaah: To prawda, lecz to zaledwie dwie z metod używanych do skompensowania jakichkolwiek
wstrząsów.


Billy: Nie twierdzę że wiem wszystko. Wspomniałem tylko o tym co widziałem podczas mojej wizyty.
Poza tym trzęsienie ziemi nie było jedynym niepokojącym wydarzeniem na Ziemi w styczniu. W całej
Europie, włącznie ze Szwajcarią, wielkie sztormy i powodzie spowodowały niezwykłe szkody.


Ptaah: Tak też już będzie od teraz, gdyż te katastrofy zwiększą się na całym świecie nawet bardziej, a
także sztormy, tornada, tajfuny, huragany, powodzie, susze i wielkie pożary wszędzie będą powodować
duże szkody i wiele ofiar na Ziemi. Także trzęsienia ziemi są pośród tych klęsk, które będą powodować
dalsze kolejne szkody i cierpienia, do których przyczynią się także wojny i sekciarstwo religijne, które
jak się przewiduje zapoczątkuje wiele sekciarskich dramatów. Duże zbrodnie i pomniejsze działania
przestępcze będą obficie występować na świecie, tak jak i polityczna i militarna wrzawa. Islamski
fundamentalizm stanie się jeszcze bardziej skrajny, a choroby i epidemie narosną wśród ziemskiej
populacji. Oczywiście te kryzysy nie będą następowały cały czas z całą siłą, gdyż te rzeczy mają do
siebie to, że czasami się zwiększają, a czasami zmniejszają; dlatego w różnych okresach, klęski będą
bardziej liczne, a czasami mniej. Jednak stale będą narastały. Winą za ten trend rosnący należy
obarczyć ziemian, gdyż poprzez stały wzrost przeludnienia pogłębiają wzrost każdej swej bolączki.
Jednak naprawdę nie musimy spędzać już więcej czasu mówiąc o tych sprawach, gdyż przez te wiele
lat naszych kontaktów wszystko co ma znaczenie zostało już omówione - ale niestety na próżno. Istoty
ludzkie jako całość, szczególnie ci na odpowiedzialnych stanowiskach w rządach i wojsku, wybrali
ignorowanie liczb zaludnienia, mimo że ty i cała twoja grupa podjęliście wszelkie wysiłki i wydaliście
dużo energii i ponieśliście wiele kosztów by opublikować te informacje.


Billy: Jednak mamy trochę sukcesów, gdyż wielu ludzi poderwało się na nasze słowa i podało je dalej,
wraz z własnymi wysiłkami by zacząć żyć i zachowywać się według naszych stwierdzeń i sugestii.


Ptaah: To oczywiście prawda, lecz mówię o większości ziemian i większości ludzi odpowiedzialnych.
Naturalnie mniejszość jest ważna, gdyż są to ci ludzie, którzy wprowadzają tą walkę z wielkim
ferworem. Niestety ich żniwa nie przyniosą im za wiele satysfakcji, nawet mimo tego, że ostatecznie są
odpowiedzialni za położenie kamienia węgielnego pod pozytywne zmiany. Pod tym względem ty i
twoja grupa zajmujecie pierwszą znakomitą pozycję.


Billy: Dzięki za "kwiaty".


Ptaah: Teraz gdy wycofaliśmy się z Ziemi chciałbym raz jeszcze powtórzyć tą sprawę, że ani my
Plejadanie, ani żaden z sojuszników w naszej federacji, nie utrzymujemy w ogóle żadnych kontaktów z
ziemskimi istotami ludzkimi; ani w formie fizycznej, ani w telepatycznej. Faktycznie kontakty takie
nigdy nie istniały, za wyjątkiem jednak pięciu poszczególnych osób, których tożsamość już znasz, a
które umarły kilka lat temu. Żadna z nich nigdy nie opublikowała posiadanej wiedzy. Jednakże co
chcemy powiedzieć, utrzymujemy impulsowe kontakty z ziemskimi naukowcami i innymi.


Będziemy kontynuować te kontakty za pomocą odpowiednich urządzeń, mimo
że zaangażowane jednostki nigdy nie wiedzą, ani nie będą wiedzieć w
przyszłości o tych kontaktach. Te kontakty impulsowe określone są ewolucją i
prowadzą ludzkość ku przyszłości, w której pojawią się badania i wynalazki,
zebrana zostanie nowa wiedza, zostaną napisane dzieła literackie w formie
futurystycznej i science-fiction, które często będą ekranizowane. Jesteś jedyną
osobą na Ziemi, z którą utrzymywaliśmy i utrzymujemy kontakty w zarówno
fizycznej jak i telepatycznej formie - poza tymi jednostkami które znałeś i które
już umarły.


Billy: A co z innymi pozaziemskimi inteligencjami? Czy jakieś z nich utrzymują kontakty z
ziemianami w chwili obecnej? Znaczy się z prywatnymi osobami i podobnymi, które nie mają
powiązań z rządami i wojskiem, o których nie wolno ci mówić.


Ptaah: Odpowiedzią na to pytanie musi być zdecydowane "nie", gdyż żadna z tych trzech grup która
stale lub często znajduje się na Ziemi nie utrzymuje prywatnych czy religijnych kontaktów z osobami
na Ziemi, co może być też potwierdzone z absolutną pewnością. To samo odnosi się do wielu
pozaziemskich odwiedzających, którzy przybywają na Ziemię na wycieczki, ekspedycje czy z
jakiegokolwiek innego powodu. Kontakty "badawcze" są wykluczone, gdyż nie mówimy o nich, jako że
nie reprezentują one kontaktów dwustronnych.


Billy: Znaczy to, że nie istnieją obecnie żadne kontakty pomiędzy prywatnymi obywatelami i
pozaziemianami. I jak powiedziałeś, nie ma także żadnych kontaktów o naturze religijnej pomiędzy
ziemianami i pozaziemianami. Znaczy to zatem, że stygmatyk i jego dobrodziej Siragusa są nikim
więcej jak tylko szalbierzami, kłamcami i oszustami. Stygmatyk Giorgio Bongiovanni, chciał nawet
przyjść i przynieść mi bardzo ważną wiadomość od Świętej Matki Bożej i samego Ojca w Niebie. Przez
niemal tydzień jego pomocnicy zadręczali nas w wielu językach by zaaranżować spotkanie ze mną. On i
jego wierni faktycznie wierzą, że jego stygmaty są znakiem od Boga, podczas gdy znaki jego i
wszystkich stygmatyków są naprawdę stworzone jedynie przez religijno-sekciarską ułudę i fanatyzm.
Znaki te są tworzone przez religijny i oparty na sektarianiźmie efekt psychogenny, identycznie jak u
pierwszego słynnego stygmatyka, Franciszka z Asyżu i kilkuset innych.


Ptaah: Jest to absolutnie poprawne. Z naszego urządzenia monitorującego wiem o incydencie
dotyczącym napastowania telefonicznego przez zwolenników tego łudzącego się fanatyka, Giorgio
Bongiovanniego. Wydaje się, że wśród ziemian religijno-sekciarski fanatyzm nie zna granic .


Billy: Kolejne pytanie dotyczy Plejad. Wspomniałeś dawniej, że są one wciąż bardzo młode. Czy nie
ma tam żadnych nadających się do zamieszkania planet?


Ptaah: Nie. Mimo że istnieją formacje planetarne wokół niektórych plejadańskich ciał niebieskich, są
one w tak młodym stadium jak same gwiazdy, co jest oczywiście naturalne; kiedy gwiazdy są młode,
planety także muszą być młode. Jednak na tych niewielu planetach, w grupie gwiazd Plejad, nie
istnieje w chwili obecnej żadne życie i pozostaje pytanie, czy jakakolwiek forma życia w ogóle tam się
rozwinie.


Billy: Dziękuję. Inne pytanie: W swojej książce Geheimsache UFO ... (Tajemnica UFO...), Michael
Hesemann użył na okładce zdjęcia zrobionego przez pewnego Amaury Rivera, które ukazuje samolot
przechwytujący F-14 Amerykańskich Sił Powietrznych i UFO nad Puerto Rico. Czy wiesz o tym
cokolwiek?


Ptaah: Oczywiście. Nie ma wątpliwości, że użyto tu sztuczek fotograficznych przy pomocy
zawieszonych na żyłkach modeli. Zbadaliśmy tą sprawę tak samo starannie jak uczyniliśmy to z Edem
Waltersem, którego zdjęcia także wykorzystywały sztuczki fotograficzne. Michael Hesemann jest
entuzjastycznym ufologiem, lecz jest on pod tym względem niezwykle, niemal nieodpowiedzialnie
naiwny. Niezwykle łatwo można go oszukać i wprowadzić w błąd, a i błędnie wierzy, że jest
pozaziemskiego pochodzenia. Jak wykazały nasze niezwykle dogłębne dochodzenia, jest on czysto na
Ziemi stworzoną jednostką i to może w części być powodem jego entuzjazmu dla UFO i tego, że jest z
taką łatwością oszukiwany.


Billy: A co do sfałszowanych zdjęć: Było wiele innych autentycznych obrazów
zrobionych w przeciągu kilku zeszłych lat przez obserwatorów UFO. Między
nimi, według moich informacji, są też zdjęcia zrobione przez policję i personel
wojskowy.


Ptaah: To prawda. Wiele pozaziemskich inteligencji w zeszłych dekadach
pozwoliło na dostrzeżenie swych statków na Ziemi, sfilmowanie ich i zrobienie
im zdjęć. Ujęcia wideo i materiał fotograficzny przedstawiany na świecie, lecz
szczególnie w Ameryce, Ameryce Płd., Anglii i w innych krajach, nie zawsze ukazuje faktyczne
pozaziemskie obiekty latające. Natomiast obrazują one także egzotyczne samoloty, które zostały
wyprodukowane przez ziemian na Ziemi przez kilka zeszłych dekad, oraz statki przybyłe z ziemskiej
przyszłości, bądź te, które są nam znane jako bioorganiczne urządzenia latające. Są one tzw.
zmieniaczami wymiarów, albo formami życia, które wkraczają w ziemską przestrzeń powietrzną z
innego wymiaru.


Billy: Carloz Diaz, rzekomy kontakt, co o nim myślisz?


Ptaah: Stawiasz nielogiczne pytanie, gdyż już wyjaśniłem, że żadna istota ludzka na Ziemi nie
utrzymuje żadnych kontaktów z pozaziemskimi inteligencjami. Jest zatem oszustem, kłamcą i
szarlatanem.


Billy: Chciałbym zapytać o dodatkową informacje o tym co następuje: Czy znany jest ci Obszar 51;
Roswell, incydent w 1947 w Nowym Meksyku; katastrofa UFO w Aztec w Nowym Meksyku, podobna
do tej w Rosewll lecz rok później; trzecia katastrofa na meksykańskiej granicy w '49 czy '50; ponadto,
czy Amerykanie w Obszarze 51 mają jakieś pozaziemskie ciała oraz ET, których trzymają uwięzionych,
a którzy mogą być nadal żywi?


Ptaah: Wiele już razy mówiłem, że te sprawy wojskowe podpadają pod moje zobowiązanie do
zachowania tajemnicy, gdyż są powiązane z rządem, wojskiem i sprawami bezpieczeństwa
narodowego. Nie jestem zatem upoważniony do mówienia o tych sprawach oficjalnie, lecz mogę
powiedzieć ci to poufnie - w cztery oczy - jeśli będziesz chciał się do tego odnieść. Nie trzeba mówić, że
doprawdy było by dla ciebie niebezpieczne, gdybyś oficjalnie posiadł takie informacje. Pozwól nam
działać w sposób w jaki czynimy to obecnie.


Billy: W porządku, była to jedynie moja ostatnia próba. Więc z powrotem do Michaela Hesemanna.
Co o nim myślisz?


Ptaah: Byłby bardzo wartościową jednostką do rozpowszechniania prawdy o całej naszej Misji i
więcej; gdyby jedynie zaniechał poddawania się w tak dużym stopniu wpływom kłamstw, oszustw,
nieuczciwości i szarlatanerii i gdyby był bardziej odważny w rozpowszechnianiu autentycznej prawdy,
zamiast tak wielu nonsensów, które są prezentowane w jego książkach i magazynach.


Billy: Wyrażasz także moją opinię.


Ptaah: Naprawdę, mógłby być osobą obdarzoną wymaganym zaufaniem do rozpowszechniania
materiału Misji, gdyby tylko posiadał odwagę by się w to zaangażować.


Billy: Wiem, lecz niestety ten istotny czynnik wydaje się nie istnieć. A co z przyszłymi kontaktami z
pozaziemianami, czy możemy teraz o nich porozmawiać?


Ptaah: Niestety pozostaje to niemożliwe. Niemniej wolno mi, czy raczej tobie, ujawnić że wkrótce
pojawią się nowe wydarzenia.


Billy: Masz na myśli to, że szybko zbliża się czas, gdy nastąpią oficjalne kontakty z pozaziemianami?


Ptaah: Oczywiście. Mówiłem ci o nich. W nadchodzących czasach wydarzy się
wiele rzeczy i nastąpią zmiany w odniesieniu do pozaziemskich statków
powietrznych, ich załóg, oraz też ziemskich, tajemniczych i egzotycznie
wyglądających statków latających. Można oczekiwać pozaziemskich kontaktów,
lecz będą one całkowicie różne od kontaktów obecnie opisywanych przez tych
wielu kłamiących, oszukańczych i nieuczciwych niedoszłych kontaktowców,
pod wpływem ich religijno-sekciarskich absurdów i innych rzeczy. Nadciągają
też ogromnie znaczące nowe odkrycia, które nastąpią na Ziemi, na Księżycu,
Marsie i dalej, co już uprzednio stwierdziłeś i szeroko przedstawiłeś w swym 23 stronicowym raporcie,
bez wspominania o specyficznych datach poszczególnych wydarzeń.


Billy: Błędem było by podawanie lat, czy dokładnych dni i miesięcy itd.


Ptaah: Stwierdziłem już, że działałeś poprawnie. Odnośnie tej poprawności chciałbym wskazać na
coś co nie jest szczególnie przyjemnie: Obserwując to co się wydarzało przez ostatnie lata zauważyłem,
że jedynie niewielka ilość członków Grupy Rdzennej ma wystarczające zdolności do pisania w taki
sposób, by tworzyć własne predystynowane teksty i książki własną wolą i zdolnościami. Jest to
szczególnie poważne u męskich członków grupy, za wyjątkiem Guido. Sytuacja u żeńskich członkiń
grupy jest znacznie bardziej pozytywna. W odniesieniu do obecnych pism na drodze wydawniczej,
myślę że wymagane pracochłonne poprawki i rewizje są absolutnie przerażające, a odnosi się to też do
wymaganej struktury zdań, by osiągnąć właściwe wysławianie.


Billy: Nasi ludzie nie są po prostu pisarzami i często nie mają zdolności dobrego pisania.


Ptaah: Jest co najmniej trzech męskich członków grupy, którzy są przekonani, że ich literackie
wynurzenia mają unikalną jakość. Jednak jeśli miały by zostać opublikowane, wymagały by całkowitej
reedycji, korekty [zostało użyte st. niem. słowo 'korrektiert'] i rewizji, tak by były zarówno stylistycznie
poprawne jak i czytelne.


Billy: Niemały bałagan. Ale powiedz mi, skądże znasz słowo 'korrektieren'?


Ptaah: Jest to bardzo stare, dawno nieużywane słowo w staroniemieckim, które znaczy coś, co musi
zostać na nowo doprowadzone do porządku.


Billy: Także o tym wiem mój przyjacielu, gdyż używam tego słowa cały czas.


Ptaah: To zaleta słowa, które krótko i zwięźle wyraża znaczenie.


Billy: Miło mi, że nie jestem dłużej jedynym, który zna i używa to słowo. Lecz wydaje się, że obecnie
nikt naprawdę już go nie zna - nawet w książkach akademickich nie można go znaleźć, tak jakby nigdy
nie istniało.


Ptaah: Znajduje się jednak w naszych zapisach dawnego języka niemieckiego.


Billy: Tutaj mi to nie pomoże - a nasi "wielcy autorzy" będą "uradowani" twoimi słowami.


Ptaah: Bezcelowym było by nie mówienie o tym, gdyż błędy nigdy nie zostały by rozpoznane. Z
drugiej strony kłamałbym gdybym ich chwalił, a takie działania są nam obce. Prace napisane w wyżej
wspomniany sposób, naprawdę nie mogą być opublikowane, nim nie zostaną starannie zredagowane.


Billy: A kto ma wykonać całą tą reedycję?


Ptaah: Prawdopodobnie ty nie znajdziesz czasu, mimo że jesteś do tego predystynowany. Jednak nie
powinieneś być brany pod uwagę przy tym zadaniu. Sugerowałbym by zrobiła to Mariann, jeśli chce;
lecz zabrało by to wiele jej czasu i ograniczyło jej wolność. Mimo że kilka żeńskich członkiń Grupy
Rdzennej mogło by także wykonać to zadanie, mają niewiele wolnego czasu. Musimy więc zarzucić ten
temat na dziś i zobaczyć co można z tym zrobić w przyszłości.


Billy: Jakieś perspektywy! Powiedz mi, jak daleko posunęły się wasze badania
i testy w odniesieniu do najnowszej technologi transportu i podróży?


Ptaah: Wszystko utrudniane jest przez niepowodzenia i ciągle potrzeba dużo
czasu, nim wszystkie funkcje będą wykonywanie nieskazitelnie. Znów pojawiło
się ostatnio kilka dodatkowych, nieoczekiwanych problemów. Gdy już
wszystko będzie funkcjonowało bez defektów, będziemy w stanie odwiedzać cię
częściej, gdyż nie będziemy musieli przemierzać odległości do Ziemi i ciebie w
tak niezgrabny sposób; natomiast będziemy czynić to m.in. w ogóle bez straty czasu. Podobnie nie
zapomnieliśmy o twojej obiecanej wizycie u mojej córki Semjase.


Billy: Jestem szczęśliwy słysząc to. Chciałbym dowiedzieć się gdy ostatecznie to nastąpi.


Ptaah: Wygląda na to, że może to zabrać trochę czasu według waszego pojmowania - być może dwa,
albo trzy lata.


Billy: Człowieku, o człowieku, już teraz jestem stary i rozklekotany! - Jeszcze jedno pytanie dotyczące
ziemskich UFO. Mówiłeś że nie wolno ci o nich mówić. Niemniej jest wielu ludzi na naszej planecie,
którzy otwarcie o nich mówią i mogą nawet przedstawić dowody fotograficzne i filmowe tych statków.
Nawet zaangażowani w to mówią teraz otwarcie o tych sprawach i wyjawiają tajemnice.


Ptaah: Może tak być, lecz nie są oni na moim miejscu. Ja muszę przestrzegać naszych wytycznych,
które nakazują nie mówienie o takich sprawach. Nie wolno nam wtrącać się do jakichkolwiek
ziemskich spraw poza bezpośrednimi kontaktami z tobą i dostarczaniu ci m. in. informacji.


Billy: Oczywiście, powinienem był o tym pomyśleć - A tak, co teraz zrobimy, gdy w przyszłości będę
miał pytania na które chciałbym byś mi odpowiedział?


Ptaah: My już o wszystko zadbaliśmy, więc gdy pojawi się coś ważnego będziemy w stanie
skontaktować się z tobą telepatycznie. Nie musisz usilnie próbować nas dosięgnąć, gdyż urządzenie
monitorujące, które pozostanie nad Centrum dostrojone jest i zaprogramowane na odbiór twoich
impulsów telepatycznych, które są transmitowane do mnie z prędkością kilka razy większą od
prędkości światła. Wtedy się z tobą skontaktuję. Podobnie ja, gdy będę miał ważne informacje,
instrukcje czy inne sprawy dla ciebie czy grupy, wejdę z tobą w kontakt. Więc nie musisz wysilać się by
mnie wezwać; innymi słowy nie musisz próbować godzinami gdy nie będę osiągalny w danym
momencie. Proste, typu elementarnego zawołanie telepatyczne wystarczy i zostanie zarejestrowane
przez urządzenie monitorujące, którego sygnał jest ciągle transmitowany, dopóki go nie otrzymam i
nie potwierdzę. Z kolei mój kontakt telepatyczny z tobą, nastąpi tak szybko jak to możliwe za pomocą
normalnej telepatii duchowej.


Billy: Dzięki za wasze wysiłki. Zawołam cię jedynie wtedy, gdy pojawi się coś naprawdę ważnego.


Ptaah: Byłbym wdzięczny. Ponadto proszę powstrzymaj się od zadawania pytań dotyczących spraw
członków grupy i innych osób. Jest zamiarem, by w przyszłości każdy z was był zdany na siebie;
wszyscy musicie określać, kierować i zajmować się wszystkim sami. Na przyszłe pytania będziemy
tylko wtedy odpowiadali, gdy będą ściśle bądź luźno związane ze sprawami Misji i na te, które będą
wynikały w pewnym kształcie z twoich własnych spraw.


Billy: A co z tymi dyskami kontrolnymi, które monitorują świat - czy będą stacjonowały wokół
Ziemi?


Ptaah: Wszelkie urządzenia monitorujące zostały już usunięte. Jedynym pozostałym jest właśnie to
ponad Centrum. Nie ma więcej niż 7 mm średnicy i 3,2 mm grubości.


Billy: I to zawiera całą monitorującą elektronikę i przekaźnik sygnału?


Ptaah: Wraz z wieloma innymi urządzeniami, o których nie mógłbyś nawet
śnić, jak to wyrażasz. Urządzenie monitorujące zawiera także przekaźnik,
odbiornik i system transmisji obrazów, który przekazuje wszystko w
wielokrotnej prędkości światła do punktu kontrolnego niedaleko naszego
przejścia międzywymiarowego w... Plejadańskiej gromadzie gwiazd. Stamtąd
dociera do nas poprzez nadajnik międzywymiarowy umiejscowiony w naszej
własnej konfiguracji czasoprzestrzennej, zatem w naszym wymiarze. Z
powodów bezpieczeństw nie mam upoważnienia do dawania żadnych dalszych
wyjaśnień.


Billy: Pewnie masz na myśli bezpieczeństwo ze względu na inne rasy podróżujące w kosmosie?


Ptaah: Dokładnie. Dostarczenie ci bardziej szczegółowych informacji było by dla nas niebezpieczne.


Billy: Mój przyjacielu, znów jesteś bardzo lakoniczny - przypuszczalnie uważasz, że pewni goście z
innych światów na Ziemi, z poza naszego układu słonecznego, mogli by uzyskać dawane mi przez
ciebie informacje i następnie znaleźć sobie drogę do waszego wymiaru?


Ptaah: Tak, to właśnie ci mówię. Wiemy o przynajmniej jednej grupie takich inteligencji, które są
zdolne do wkraczania do innych wymiarów, w stopniu dzięki któremu byli by zdolni do przeniknięcia
do naszego wymiaru, co byłoby raczej nieprzyjemne.


Billy: Nie wiedziałem. Czy te inteligencje przybywają także na Ziemię?


Ptaah: Tak, przybywają.


Billy: Teraz można jeszcze lepiej zrozumieć twoje obawy - Czy mówisz o tych którzy...


Ptaah: Odwiedzają Ziemię jedynie sporadycznie.


Billy: W lekcjach duchowych rozpocząłem szeroki projekt dotyczący interpretacji snów. Już
wyjaśniłem, że symbole senne we Wszechświecie posiadają identyczną wartość, względnie
interpretację dla wszystkich ludzkich form życia, zakładając oczywiście, że ludzie na innych światach
uzyskują takie same symbole, jak my tutaj na Ziemi. Naturalnie nie zawsze to następuje, gdyż na
innych pozaziemskich światach istnieje wiele innych warunków, takich jak królestwo zwierząt,
technologia, krajobrazy itd., itd., które wpływają na rodzaj symboli. Gdy więc założymy, że na innych
światach istnieją także kruki, albo węże itd., posiadały by one tą samą wartość symboliczną jak i tutaj
na Ziemi. Gwiazdy, ogień, woda, powietrze, wulkany i tysiące innych rzeczy istnieją w całym
Wszechświecie. Jako symbole senne, mają one taką samą wartość i wykładnie jak te na Ziemi.
Symbole na Ziemi, które tutaj nie istnieją, z powodu innego rodzaju fauny, środowiska, technologii,
muzyki, krajobrazu, flory itd., lecz istnieją na innych światach, miały by taką samą wartość na Ziemi,
czy gdzieś indziej, o ile zostały by dane także właściwe warunki wstępne. Czy stosuje się to także do
innych Wszechświatów? Sądzę że inaczej być nie może.


Ptaah: Twoje przypuszczenia są absolutnie poprawne.


Billy: Mam więc kolejne pytanie dotyczące...


Billy: ... Nigdy nie wiadomo. Tak wiele niespodziewanych rzeczy wydaje się wydarzać cały czas i
mogą one zmienić wszystko.


Ptaah: To oczywiście prawda i nie możemy powiedzieć co przyniesie przyszłość pod tym względem.
Lecz tak jak ty, my także mamy nadzieję, że wszystko wydarzy się tak jak przesądzono.


Billy: Łatwo to powiedzieć, lecz my także naprawdę mamy taką nadzieję. Przy okazji - Heidi i Bob w
San Diego, oraz wielu członków grupy, którzy zgromadzili się wokół nich, są zawsze bardzo aktywni,
pracowici i odnoszą sukcesy. Prawdziwa radość.


Ptaah: Dobrze jest mi znana ta sytuacja. Proszę przekaż im moje specjalne
pozdrowienia i wyrazy szacunku, gdyż naprawdę są oni bardzo pracowici i
odnoszą sukcesy w swych wysiłkach na rzecz Misji. Są oni rzadkim wyjątkiem
w Ameryce, biorąc pod uwagę ich szczerość, oraz ich prawdziwe wysiłki i
szacunek dla Misji, dla ciebie i dla nas. Kiedy pomyślę o ciemnych schematach,
oszukańczych działaniach i wykorzystywaniu, którego dopuszczają się
przeciwko tobie Amerykanie, pozwolę sobie powiedzieć, że osoby w tej małej
grupie wokół Adelheidów, względnie Heidi i Boba, oraz oni sami, należą do
naprawdę doborowej grupy ludzi, których musiałbyś szukać bardzo, bardzo długo by ich znaleźć. Jak
to wyraziłeś kiedyś w przypowieści: "Kilka nielicznych, zdrowych, kiełkujących nasion na ogromnej
pustyni." Zdanie, którego nigdy nie zapomniałem.


Billy: Powiedziałem tak raz. To prawda. Było to bardzo dawno temu. Ale faktycznie stosuje się to do
Heidi Boba i małej grupy zebranej wokół nich. Grupa w Toronto, FIGU Japonia i kilku ludzi w Szwecji
także radzą sobie całkiem dobrze, mimo tego nawet, że w Kanadzie i Japonii istnieje wciąż kilka
przeszkód. Lecz naprawdę nie ma porównania do grupy Heidi i Boba.


Ptaah: Trzeba im oddać należny szacunek.


Billy: Rzekłeś, przyjacielu. Chciałbym jednak zapytać o przyszłe medytacje: Gdy już dłużej was tu nie
ma, czy oznacza to, że już w nich nie uczestniczycie?


Ptaah: Nie, wszystko pozostaje tak samo jak dotąd. Nie będzie zmian w tym względzie. Wszystko
będzie trwało tak jak dotąd.


Billy: To dobrze, więc nie jesteśmy naprawdę sami. Mógłbym spytać o coś dotyczącego epidemii,
które nam tu na Ziemi zagrażają?


Ptaah: Przedstaw swoje pytanie.


Billy: Wspomniałeś, że nowe epidemie zamanifestują się i rozprzestrzenią po świecie. Kiedy to się
zacznie?


Ptaah: Cierpienie zaczęło się wraz z początkowymi epidemiami, gdy jak zwykle, wszystko zostało
zatuszowane.


Billy: Jakże inaczej. Nasi wspaniali naukowcy twierdzą także, że pewne choroby nie mogą przenosić
się między gatunkami, takie jak np. epidemie scrapie, zwane także szaleństwem bydła albo BSE, i
AIDS. W obu przypadkach faktycznie nastąpiło to już dawno temu. Jednak ograniczeni,
megalomańscy, kretyńscy naukowcy dalej twierdzą że to niemożliwe.


Ptaah: To co tu powiedziałeś jest całkowicie poprawne: Patogeny zwierząt, oraz ludzi są w dużym
stopniu zdolne do przekraczania barier gatunkowych, mutowania i infekowania innych gatunków tą
samą chorobą. Patogeny mają zdolność do rozprzestrzeniania się z jednego rodzaju zwierząt na inny
gatunek zwierząt i ludzi, podobnie patogeny ludzkich chorób mają możliwość rozprzestrzeniania się na
zwierzęta. Ze względu na zmiany od gatunku do gatunku, zmieniają się także stany chorobowe.
Patogeny mutują i adaptują się do innych form życia. Są to fakty, którym zaprzeczają karygodne,
przestępcze i nieodpowiedzialne jednostki kierownicze. Z jednej strony są oni jak powiedziałeś
naprawdę megalomańscy i ograniczeni, a z drugiej strony są oni tak wyspecjalizowani w swej wiedzy,
że nie udaje się im zobaczyć autentycznych korelacji, bądź są niezdolni nawet do ich pojęcia. - Teraz
Eduardzie, przyjacielu, powinniśmy obrócić się ku innym rzeczom, gdyż mamy wciąż wiele do
omówienia.


Billy: Oczywiście - Nie mam dalszych pytań.

Przekład na język polski przez: www.eraintegracji.pl.tl

 

  • Corroborated by Earth's science/ Potwierdzone przez ziemską naukę.
  1. Scientists discover "Aggression Gene"...that we already  know about / Naukowcy odnajdują "Gen Agresywności"...,o którym już wiemy.

 



 

Links



  • Jesus in India.
  • ( please be advised that link to this website is often obstructed, if some religious website is being opened when you click on it, please go to www.jesus-in-india-the-movie.com )

 

 

 

  • The Billy Meier UFO Contact with Michael Horn.


Show#:2,3,4,5,6,7,8



 

Copyright © eXOPOLITICS POLAND - All Rights Reserved